Błędne koło przemocy emocjonalnej czyli oczekiwanie na poprawę i oszukiwanie siebie.

Ile razy już byłaś w takiej sytuacji: jego zachowanie doprowadziło cię do skrajności, nie mogłaś już tego znieść i powiedziałaś, że to koniec, musicie się rozstać? Ile razy on wtedy błagał o wybaczenie, przysięgał poprawę, zaklinał się, że zrozumiał, jaką Ci wyrządzał krzywdę, obiecywał, ze tak Cię kocha, nie może bez Ciebie żyć i zrobi wszystko żebyś była szczęśliwa. Wierzyłaś w to co mówił, wyglądał przecież na tak skruszonego, płakał, nie chciałaś żeby był taki smutny, zgadzałaś się na jeszcze jedną próbę, dawałaś jeszcze jedną szansę. Jedyne pragnienie jakie miałaś wtedy to żeby być szczęśliwą. I byłaś, przez kilka minut, dni, kilka tygodni, może parę miesięcy. A potem wszystko powolutku i skrycie (albo bardzo szybko) wracało do „normy” i zanim się zorientowałaś co się dzieje, stosunki znowu się pogarszały, często było gorzej niż było przed Twoją próbą odejścia.
Ja przechodziłam przez to samo, wierzyłam w obietnice poprawy, wyznania miłości, w jego łzy i błagania. Było mi go bardzo szkoda kiedy klęczał, płakał i zaklinał się, że zrozumiał swój błąd, chciałam wierzyć ze taki biedny i skruszony rzeczywiście chce się zmienić i stworzyć w końcu zdrowy związek, oparty na wzajemny szacunku i prawdziwym uczuciu. Tłumiłam w sobie naturalny instynkt, który ostrzegał mnie przed pułapką, chyba chciałam sobie udowodnić ze się nie myliłam odnośnie mojego partnera, ze był naprawdę dobrym człowiekiem, a nie potworem, wilkiem w owczej skórze. Teraz się z tego śmieję, śmieję się z siebie i swojej naiwności, śmieję się a jednocześnie nie mogę się nadziwić jak taka w sumie bystra i wykształcona osoba jak ja dala się nabrać na takie gierki. Teraz wiem ze wszystko , co się wtedy działo to był jego wyuczony schemat zachowania, błędne koło przemocy emocjonalnej, do którego każda ofiara jest bezwzględnie wciągnięta przez swojego oprawce. Z perspektywy czasu wiem, że nie miałam szans.
Na to błędne koło przemocy emocjonalnej składają się najczęściej cztery etapy: 1. budowanie napięcia czyli siedzimy w oku cyklonu, 2. wybuch kataklizmu czyli tajfun, tsunami, burza z piorunami, powódź, erupcja wulkanu, trzęsienie ziemi, uderzenie meteorytu w Rosji i pożar lasów w Australii – wszystko to na raz, 3. miesiąc miodowy czyli usypianie czujności i ogłupianie ofiary 4. spokój i harmonia czyli cisza przed burza.
Oko cyklony to okres w którym złość zaczyna opanowywać oprawce. Następuje trudność w porozumiewaniu się miedzy partnerami, nie można prowadzić normalnego dialogu, który pomógłby rozładować sytuacje. Oprawca odizolowuje się emocjonalnie, popada w zmienne nastroje bez szczególnego powodu. Zaczyna rzucać uszczypliwe uwagi w stosunku do ofiary, oskarża ofiarę o wszystko, jest zazdrosny. Obraźliwe komentarze, zastraszanie w związku powoduje, ze ofiara przyjmuje całą winę na siebie, winę za wszystko, przeprasza, unika konfrontacji żeby tylko nie spowodować wybuchu. Chodzenie na paluszkach ma na celu nie obudzenie potwora, ale to oczywiście zawodzi. Buduje się niezdrowe napięcie, które musi gdzieś znaleźć ujście.
Wybuch następuje niezależnie od faktu jak bardzo ofiara poddała się w poprzedniej fazie. W okresie wybuchu mogą nastąpić wszelkie objawy przemocy: emocjonalne, fizyczne, seksualne itp. Wyzwiska, przeklinanie, wrzaski są na porządku dziennym. Sadysta może rzucać rzeczami, trzaskać drzwiami, nie odzywać się do partnerki. Agresywne ruchy i mowa ciała maja na celu zastraszenie. W tym okresie może dojść do rękoczynów. Jest to okres z którego sadysta czerpie najwięcej przyjemności. Jak wampir wysysa z nieszczęsnej ofiary jej energie życiowe, niszcząc ja psychicznie i fizycznie. W tym okresie oprawca będzie starał zapobiec ucieczce ofiary przez wprowadzenie kontroli finansowej, fizycznej i zastraszenia.
Kiedy oprawca orientuje się ze ofiara jest na skraju wyczerpania i istnieje zagrożenie ucieczki i zerwania związku wtedy szybko odpuszcza – wchodzi w okres miesiąca miodowego. Przeprasza za swoje zachowanie, okazuje skruchę i blaga o przebaczenie. Obiecuje poprawę, przysięga, że to się więcej nie powtórzy. Często również oskarża ofiarę o sprowokowanie wybuchu albo zapiera się że żadnego wybuchu nie było i nic wielkiego się nie stało. Bagatelizuje argumenty ofiary, mówiąc ze ona wyolbrzymia, jest przewrażliwiona i nie ma poczucia humoru. Ofiara powoli wierzy, ze jest przyczyna wszelkich problemów.
Po każdym wybuchu baterie kata są w pełni naładowane wiec sadystyczne zachowanie zanika lub przynajmniej zostaje zminimalizowane. Oprawca zachowuje się jakby wybuchu nigdy nie było i może nawet czasowo dotrzymać obietnic danych w okresie miesiąca miodowego. Może również obdarowywać ofiarę prezentami. Wyczerpana ofiara bardzo chce wierzyć, że ataki już nie nastąpią i że partner się naprawdę w końcu zmieni. Bardzo szybko i boleśnie przekona się ze jej marzenia były złudne.

Oczywiście każdy związek jest inny i można obserwować wariacje tych okresów. Każda z tych faz może trwać od kilku minut do kilku miesięcy i zależy to w większości jak długo para była w związku. Oprawca w miarę nabierania pewności siebie w związku może przeskakiwać pomiędzy nimi w dowolnym porządku. Im dłużej związek trwa, tym krótsze są okresy miesiąca miodowego i ciszy, a dłuższe okresy budowania napięcia i wybuchu. W końcu miesiąc miodowy to tylko mgliste wspomnienie w głowie ofiary, która jest już tak uwikłana i ogłupiała, że jej sadysta nie potrzebuje się już więcej starać.
Jeśli na początku oprawca był mieszanką doktora Jekylla i Pana Hyda, w starszych związkach, gdzie ustalił już swoja pozycję, jest on tylko panem Hydem – potworem, którego największą przyjemnością jest dostarczanie cierpienia innym.

Nieporozumienia i konflikty zdarzają się w każdym związku, jednakże zdrowe związki oparte są na wzajemnym szacunku i porozumieniu. Obie strony akceptują w nich swoje różnice, przyjmują odpowiedzialność i przyznają się do popełnionych błędów. Partnerzy się nawzajem wspierają, dopingują i są otwarci na kompromis. Potrafią słuchać i szanują opinie innych, negocjują rozwiązania które odpowiadają obu stronom. Takie związki sa możliwe, ale tylko z emocjonalnie zdrowym partnerem. Aby być w takim związku, trzeba najpierw się uwolnić z toksycznego układu, to jedyny sposób.
Według większości badań jedna kobieta na trzy doświadcza przemocy w związku. Ważne jest rozpoznanie problemu i szukanie pomocy. Nie ma się czego wstydzić, często osoba, do której ofiara zwróci się o pomoc, była sama ofiara w przeszłości (statystycznie jest to niezmiernie prawdopodobne). Wsparcie innych jest niezwykle istotne i nie potrafię nawet mocniej podkreślić, ze jest możliwe. Trzeba rozejrzeć się dookoła i zobaczyć ile osób jest naprawdę gotowe pomoc!