Dlaczego cierpimy po odejściu z toksycznego związku zamiast być szczęśliwi. Część 2.

Odejście ze związku z oprawcą to duży wysiłek. Wymaga ogromnej odwagi i sily ze strony ofiary. Jesteś wolna, jeszcze trochę ogłuszone uczuciem ulgi i nagle bum! Uderza w Cię fala wątpliwości i strachu.

W poprzednim artykule opisałam trzy częste, choć niechciane uczucia, które możemy odczuwać po rozstaniu: poczucie winy względem oprawcy, nieustanne, czasem wręcz obsesyjne myślenie o nim i wybielanie jego zachowania. Już te trzy rzeczy wystarczą, żeby zaczęła rodzic się w nas zadziwiająca wątpliwość, czy podjęta przez nas decyzja o odejściu była rzeczywiście tą właściwą. Żeby sprawę jeszcze bardziej skomplikować, kolejne niechciane uczucia mogą się dołączyć.

1. Wątpimy w trafność naszej decyzji.
Może on nie był taki zly? Może to nie była jego wina? Może to ja jestem okropna i go prowokowałam?
Po tym jak twój sadystyczny ex ciągle wmawiał Ci, ze wszystko to Twoja wina, trudno jest otrząsnąć się i uwierzyć, ze tak nie jest. Ile razy próbowałaś już odejść a jemu znowu udało się przekonać Cię do powrotu? Ile razy on kajał się i obiecywał poprawę? Ile razy dawałaś mu „ostatnią szansę”?
Teraz musisz być silna! Pamiętaj, że miałaś powód (wiele powodów), żeby odejść. Miałaś dosyć, byłaś wykonczona. Nie chcesz już przez to przechodzić. Dałaś z siebie wszystko, nic już nie zostało do dawania. Wytrzymaj. Twoja decyzja była słuszna. Nie poddawaj się!

2. Paraliżujący strach przed byłym partnerem i możliwymi konsekwencjami.
Partner oprawca jest uzależniony od Twojej obecności. On wysysa Twoje siły życiowe, aby konserwować swoje. Wiesz już, że wszelkie próby sprzeciwu jego woli maja swoje konsekwencje, należy się za nie kara i osobą ukaraną będziesz Ty. Jeżeli próbowałaś już kiedyś odejść, to wiesz, ze przemoc się nasila po Twoim powrocie. Dzieje się tak dlatego, ponieważ sadysta zrozumiał, że masz w sobie dość siły aby mu się sprzeciwić i odejść, więc najlepszym sposobem zapobiegania temu będzie zwiększenie kontroli nad Toba. A kontrolę zwiększa się przez zwiększenie ucisku. Jeżeli przemoc w Twoim związku była do tej pory emocjonalna, po powrocie szanse na stosowanie przez oprawcę przemocy fizycznej drastycznie się zwiększają. Dlatego tez nie wracaj! Nie pozwól mu pastwić się nad Tobą. Zrobiłaś wielki krok uciekając, dobrze wiesz ile Cię ta decyzja kosztowała, teraz wytrwaj w tym postanowieniu. Musisz wytrzymać! Wracając narażasz się na niebezpieczeństwo.

3. Będziesz przechodziła żałobę po rozpadzie związku.
To była chyba największa niespodzianka! Kiedy nareszcie uwolniłam się z tego związku i zrozumiałam co się w nim naprawdę działo, myślałam ze od teraz będę mogła po prostu być szczęśliwa. No i byłam, przez pierwsze dwa miesiące. Uczucie wolności, szczęścia i ogromnej ulgi było wszechogarniające, potwierdzało słuszność mojej decyzji. Cieszyłam się z każdego dnia, czułam, ze pozbyłam się ogromnego ciężaru, balastu, który ciągnął mnie w dół, ku zagładzie. Byłam z siebie dumna.
I nagle, niespodziewanie, pewnego ranka obudziłam się z obezwładniającym poczuciem smutku nasączonego strachem. Tęsknota za związkiem, za uczuciem, za moim byłym EMO przeraziła mnie, tego się absolutnie nie spodziewałam! Nie umiałam sobie z tym poradzić. Wtedy zapisałam się na terapię. Mój terapeuta uświadomił mi, że ja nie tęsknię za związkiem w którym byłam, ani za byłym partnerem. Ja tęskniłam za związkiem, który chciałam mieć, za wytworem mojej wyobraźni i nadziei, za czymś, co było mi obiecane w tych rzadkich chwilach szczęścia. Tęskniłam za partnerem, który wierzyłam, że mój były w głębi duszy był, za awatarem, który był produktem jego pustych obietnic i moich nadziei. I musiałam sobie z tym poradzić.
Żałoba trwała wiele miesięcy, dużo dłużej niż mi się wydawało, że będzie. Myślę, że to przedłużenie spowodowane było tym, że wciąż musieliśmy utrzymywać kontakt i mój EMO robił wszystko, aby ten kontakt był dla mnie bolesny. Opowiadał, jak to się zmienił, jak pracuje nad sobą i nad swoja agresją, jak zrozumiał swoje błędy i jak to dzięki mnie będzie teraz wspaniałym partnerem dla mojej następczyni. Bo przecież ja zrezygnowałam z niego za wcześnie, za wcześnie pozwoliłam mu odejść, nie byłam wystarczająco cierpliwa aby odczekać na jego zmianę.

Teraz wiem, że to były tylko jego puste słowa, chciał mnie zranić, ukarać za to odejście.

Niemniej żałobę musiałam przejść, dać sobie czas. Było trudno nawet pomimo tego, że wiedziałam czego żałuję i za czym tęsknię. Sama byłam w szoku jak bardzo mój umysł, moja świadomość nie chciały ze mną współpracować.

Wszystko, czego potrzebowałam, to był czas.

Czas leczy rany. Nawet jeśli wydaje się to niemożliwe, gdy dopadają nas chwile zwątpienia, wszystko przemija. Po każdej nocy przychodzi dzień.

Dlatego nie mogę nikomu, kto uciekł z toksycznego związku obiecać, że będzie łatwo. Powiem więcej: będzie bardzo trudno. Dlatego, jeśli wreszcie wykonałaś ten krok, proszę, wytrwaj, szukaj każdej pomocy, jaka tylko jest możliwa. Odbuduj kontakty z rodzina, z przyjaciółmi, znajdź nowych powierników. Dołącz do grup na Facebooku, zapiszcie się na terapię, piszcie pamiętnik. To wszystko jest bardzo potrzebne, bo przed Wami bardzo trudny okres. I nawet nie potrafię powiedzieć, jak długo ten okres potrwa. Każdy jest inny. Jedno jest pewne – to nie jest kwestia dni czy tygodni i na pewno nie da się niczego przyśpieszyć.

Będą chwile zwątpienia, rozpaczy, złości, wstydu.

Jedna z metod pomocy ofiarom przemocy domowej, oprócz tradycyjnej terapii, jest metoda tzw. terapii ekspozycyjnej. Polega ona na rozmawianiu o tym, co się nam przytrafiło. Rozmawianiu dużo, do każdego, kto tylko zechce (a nawet nie chce) słuchać. Opowiadanie o swoich przeżyciach, na okrągło, do znudzenia, osłabia siłę tych przeżyć, odbiera im moc. Rozmawiaj wiec z rodzina, z przyjaciółmi. Rozmawiaj z innymi ofiarami przemocy, z tymi, którym się udało wyrwać. Rozmawiaj sama z sobą. Pisz pamiętnik. Pisz bloga. Takie rozmowy naprawdę dadzą Ci wiarę, że dasz rade, przywrócą Ci kontrolę nad życiem a jednocześnie odbiorą oprawcy jego władze nad Tobą

Cokolwiek jednak się nie wydarzy, jakkolwiek ciężko będzie w okresie rekonwalescencji, warto pamiętać iż jedynie opuszczając toksyczny związek mamy szansę na psychiczne i fizyczne zdrowie.
Wybacz sobie, pokochaj siebie, pozwól, aby rany się zagoiły. Nie spiesz się. Oducz się wszystkiego, czego Cię Twój były EMO nauczył.
Jesteś piękna, jesteś mądra, jesteś silna i jesteś tego warta!