Uzależnienie od toksycznych partnerów czyli jak mózg sabotuje nasza wolność.

Rozpad każdego związku, niezależnie czy był on toksyczny, czy po prostu drogi dwojga ludzi się rozeszły, jest bolesny dla obu stron i wymaga przejścia przez tzw. okres żałoby (opisałam o tym w jednym z poprzednich postów). Nasze, często chaotyczne i nierozsądne zachowania po rozstaniu wprawiają nasze otoczenie i nas samych w stan bezgranicznego zdumienia. Sami możemy być zakłopotani lub nawet zawstydzeni naszymi reakcjami we wczesnym porozstaniowym okresie, tym bardziej, że wydaje się iż nie możemy odzyskać nad sobą kontroli. Głównym sprawcą dramatu jest tutaj nasz mózg, który ma problemy z dostosowaniem się do nowej sytuacji bez partnera.

Kiedy jesteśmy w związku z druga osoba, nasz mózg jest stymulowany do produkcji związków chemicznych odpowiedzialnych za dobre samopoczucie, takich jak dopamina. Dopamina odpowiada za uczucie potrzeby, ochoty na coś, pragnienia czy pożądania i wyzwala się w takich sytuacjach jak seks, po spożyciu alkoholu, narkotyków czy po szaleństwie zakupowym na wyprzedażach i, jak się łatwo domyślić, jest bardzo uzależniająca. Po rozstaniu z partnerem znika, przynajmniej na jakiś czas, stymulant dopaminy i wywołuje to objawy odstawienia, które my nazywamy tęsknotą za partnerem.

Sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana po rozstaniu z emocjonalnym czy fizycznym oprawcą. Ze względu na skomplikowaną naturę toksycznych związków, mózg kreuje sytuacje uzależnienia od niebezpiecznego partnera przez produkcję nie tylko wspomnianej już dopaminy, ale także oksytocyny, endogennych opioidów i czynnika wyzwalającego kortykotropinę. Oksytocyna jest zwana hormonem miłości albo przytulania, odgrywa rolę w tworzeniu przywiązania matki do dziecka, wzajemnego przywiązania partnerów a nawet przywiązania do domowego zwierzaka. Opioidy endogenne odpowiadają za tworzenie się uzależnień a także odrywają istotna rolę w odczuwaniu przyjemności i bólu. To one są odpowiedzialne za nieprzyjemne objawy syndromu odstawienia przy próbie leczenia się z nałogu np. alkoholowego, rzucenia papierosów, odstawienia kawy a także… toksycznego partnera. Syndrom odstawienia i związany z nim stres są również regulowane przez czynnik wyzwalający kortykotropinę.

I ta chemia naszego mózgu powoduje, że własny umysł sabotażuje naszą chęć życia bez przemocy i że ucieczka z toksycznego związku jest równie trudna, jak pozbycie się nałogu.

Dlatego pierwszym zaleceniem dla ofiary po rozstaniu z toksycznym partnerem jest całkowity brak kontaktu (oczywiście wymagający trochę więcej logistyki gdy w grę wchodzą dzieci), tak samo jak dla alkoholika jest to całkowity zakaz spożywania alkoholu.

To porównanie do alkoholika wydaje się być bardzo trafne, gdyż obie sytuacje maja wiele cech wspólnych. Po pierwsze alkoholik nie wierzy, że ma problem, tak samo jak ofiara nie wieży, że cos może być z nią nie tak. Alkoholik uważa że może przestać pić, kiedy tak zdecyduje, ofiara uważa, że kiedy postanowi odejść od emocjonalnego oprawcy (EMO) to nic jej nie zatrzyma. Aby uwolnić się od uzależnienia od alkoholu człowiek musi poddać się leczeniu, terapii, przejść bolesny odwyk i zaakceptować, że nigdy nie będzie mógł „normalnie” pić trunków. Aby uwolnić się od uzależnienia od toksycznych związków ofiara również powinna przejść terapię, randkowy detoks i zaakceptować, że nie będzie mogła „normalnie” żyć z agresywnym partnerem. Należy się jednakże przygotować do pozornie nielogicznych, sabotażowych działań naszego umysłu w procesie uwalniania się od uzależnienia od toksyka.

Nasz mózg pełni ważną role utrzymania nas przy życiu i to zadanie pośrednio wymusza niechęć do wprowadzenia zmian. Stare zachowania i nawyki wprowadzają atmosferę pewnego komfortu, nowe sytuacje zmuszają mózg do pracy i wprowadzenia nowego systemu zachowana. Zmiana, nawet ta pozytywna, powoduje strach i stres. Mózg z zasady nie lubi stresu. Złe, ale jednocześnie znajome, nawyki powodują uczucie komfortu, mózg działa według opracowanego wcześniej i ustalonego schematu. Osoba żyjąca w związku z przemocą wytworzyła mechanizmy adaptacyjne pozwalające jej funkcjonować, na przykład nie odpowiadanie na zaczepki, ukrywanie się przy ataku złości oprawcy, używanie zwrotów i wyrażeń które mają mniejsze szanse wywołania awantury, przyjmowanie roli pasywnej i poddawanie się losowi. Bezpośrednio po wyjściu z toksycznego związku kobieta musi zmienić zachowanie żeby przetrwać w nowych warunkach, a wiec podjąć akcję, zacząć obstawać przy swoim, mówić rzeczy w swojej obronie i oczywiście mózg nie będzie z tego zadowolony. Zmiana zachowania zaburza homeostazę i wywołuje sprzeciw ze strony naszego nadrzędnego organu, który w panice produkuje wszystkie dostępne związki chemiczne mające na celu zmuszenie ofiary do powrotu. I dlatego tak często kobiety wracają do swoich oprawców, wbrew logice i ku niedowierzeniu przyjaciół i rodziny. Po powrocie do znajomej sytuacji mózg się uspokaja a kobieta czuje ulgę, tym bardziej, że często tuz po powrocie następuje efekt miesiąca miodowego i EMO zachowuje się poprawnie. To tylko utwierdza umysł w przekonaniu, że wszystko jest jak powinno być i każdy powrót uczyni kolejne rozstanie jeszcze trudniejszym, gdyż mozg zdobył teraz nowa umiejętność – wie jak zmusić to powrotu i będzie z całym oddaniem sabotażował kolejne próby uzyskania wolności.

Jeżeli popatrzymy na toksyczne związki z poziomu uzależnienia, staje się jasne, że aby się od nich uwolnić na zawsze trzeba przejść „terapie odwykową” i zaakceptować, że każdy kolejny powrót do EMO, praktycznie wszystkie szalone reakcje regulowane są przez chemiczne procesy zachodzące w mózgu. Emocje wywołane przez szalejące związki chemiczne panikującego umysłu czynią tą sytuację niezwykle trudną i skomplikowaną.

Jak wiec można sobie z tym mózgiem – sabotażystą poradzić? Trzeba zaakceptować, że procesy chemiczne, aczkolwiek bolesne, muszą zajść niezależnie od tego czy nam się to podoba czy nie. Jeżeli przestaniemy reagować w narzucony sposób, czyli odetniemy drogę starym bodźcom, to reakcje będą stopniowo słabnąć aż w końcu zanikną.

Należy wspomnieć, ze mózg będzie próbował jeszcze jednej sztuczki – kiedy zostanie odebrana możliwość powrotu do byłego partnera, umysł będzie szukał zastępstwa – innego partnera, który będzie podobieństwem tego, od którego ofiara uciekła. Jest to bardzo częsty przypadek że kobieta wpada z jednego toksycznego związku w drugi, pomimo iż drugi kandydat na początku wydawał się zupełnym przeciwieństwem ex. Dzieje się tak dlatego, że świadomość, rozkojarzona trudnym syndromem odstawienia nie zauważa znaków ostrzegawczych, które umysł podświadomie rozpoznaje jako znajomą sytuację i zachowania i, dążąc do odzyskania zachwianej homeostazy, pcha kobietę w kierunku kolejnej przepaści. Aby temu zapobiec trzeba przygotować się na cierpienie (które przecież w końcu minie) i wprowadzić randkowy detoks do czasu, aż spanikowane związki chemiczne własnego mózgu się uspokoją. Ten okres może zająć kilka miesięcy a nawet kilka lat, ale jest niezbędnym czynnikiem wyleczenia, ale jak każdy detoks przyniesie jasność umysłu, dobre samopoczucie i pozwoli opracować nowe, zdrowe nawyki. Zdecydowanie jest to warte każdego wysiłku.

Dlaczego kobiety wybierają toksycznych partnerów? Cześć 2 – kompleks Mesjasza, męczennika, odwrócony kompleks wybawiciela i syndrom Sztokholmski.

Związek z toksycznym partnerem zawsze kończy się źle. Aby zapobiec złemu zakończeniu najlepiej jest w takie związki nie wchodzić. Istotne jest nauczenie się rozpoznawania niekorzystnych cech u innych, ale jednakowo ważne jest uważne przyjrzenie sobie i swoim zrachowaniom. Poniżej wymieniam kilka psychicznych charakterystyk, które mogą grać istotną rolę w romantycznych wyborach.

1. Kompleks Wybawiciela (KW) zwany tez Kompleksem Mesjasza polega na poczuciu, iż życiową misją danej osoby jest ratowanie innych, zarówno od prawdziwych jak i wyimaginowanych problemów, a nawet od nich samych. Osoba z Kompleksem Mesjasza ma tendencje do wyszukiwania ludzi w kłopotach i pomaganiu im, często poświęcając samego siebie. Mesjasz Samozwaniec wierzy, iż dobre rzeczy się przydarzają osobom miłym i pomagającym innym. KW będzie zawsze pomagać swoim rodzicom, nawet kosztem własnego szczęścia czy kariery, pożyczy pieniądze przyjaciółce, poradzi i wyciągnie z kłopotów kolegę, współpracownicy mogą zawsze na niego liczyć. Kobieta KW zawsze będzie czuła pociąg do mężczyzn z problemami: bezrobotnych, niezaradnych życiowo, uzależnionych od alkoholu, narkotyków, hazardu, niestabilnych emocjonalnie. Osoba z kompleksem Mesjasza, wieży, że pomagając innym zyskuje ich aprobatę i miłość i osiąga szczęście w życiu. Oczywiście takie założenie nie sprawdza się w rzeczywistości.
W romantycznych związkach KW będzie zawsze poszukiwała emocjonalnie wypaczonych partnerów w nadziei, że jej miłość zmieni zachowanie mężczyzny i przeobrazi jego życie. Każdy związek z KW zaczyna się świetnie, Mesjasz czyje się potrzebna, ale z biegiem czasu wkrada się uczucie rozczarowania i beznadziejności.
Jest duża różnica miedzy inspirowaniem i motywowaniem a ratowaniem ludzi, bo tak naprawdę nie można nikogo uratować, dopóki ta osoba nie będzie chciała być uratowana.
Nie można nikogo zmienić, jeżeli osoba zmienić się nie chce. Warto pamiętać, że emocjonalnie wypaczony partner będzie obiecywał poprawę tylko po to, żeby Mesjasza utrzymać w misji, a tak naprawdę nie będzie dokonywał żadnych istotnych zmian.

2. Odwrócony Kompleks Wybawiciela (OKW) – dotyczy osób, które czują potrzebę bycia ocalonym, a tym samym wcielają się w role ofiary. Osoby takie powielają traumatyczne, najczęściej emocjonalne, wydarzenia z przeszłości i przeżywają je w kółko w teraźniejszości, wierząc iż takie jest po prostu ich życie. Ofiary takie charakteryzują się niskim poczuciem własnej wartości i najczęściej nie wierzą, że cokolwiek może to zmienić. Związki z OKW są zawsze dysfunkcjonalne i wysysają siły życiowe ze wszystkich zamieszanych osób. Jeżeli, jakimś cudem, OKW spotka emocjonalnie zdrowego partnera, to i tak zamęczy go ciągłym narzekaniem i powtarzaniem „jestem do niczego”, jestem brzydka”, „moje związki się nie udają”, „nigdy nie będę szczęśliwa” i ten zdrowy i potencjalnie bardzo dobry partner ucieknie, gdzie pieprz rośnie.
Jeżeli, z drugiej strony, OKW spotka na swojej drodze emocjonalnego oprawcę (EMO), to w doskonały sposób ułatwi mu zadanie zawładnięcia życiem. OKW podda się, zanim nawet EMO tupnie, nie mówiąc już o wyciągnięciu broni.
Osoba z odwróconym kompleksem Mesjasza będzie żyła w nieustannym strachu, że partner ją niewątpliwie opuści i nie jest w stanie zaangażować się głęboko w związek, przywiązuje się do niego, emocjonalnie uzależnia, ale nie kocha.

3. Kompleks Męczennika (KM) polega na patologicznym poszukiwaniu sposobów i metod cierpienia lub bycia prześladowanym, co wyzwala dobre samopoczucie. Kompleks Męczennika jest częstym syndromem obecnym u ofiar toksycznych związków. KM uważa siebie za dobrego człowieka, bohatera, niemalże świętego lub anioła i poszukuje potwierdzenia, iż jest nadczłowiekiem. Osoba z Kompleksem Męczennika ma duże trudności w odmawianiu czegokolwiek innym ludziom i wyznaczaniu granic i jednocześnie uważa, ze inni ludzie powinni się domyślić, co ona czuje i obsesyjnie potrzebuje mieć zawsze rację. KM charakteryzuje się niskim poczuciem własnej wartości, kompleksami związanymi z wyglądem, zmiennością nastrojów i nadmiernym krytykanctwem względem siebie i innych. Męczennik odmawia przyjęcia odpowiedzialności za wybory, które powodują jego cierpienie i jednocześnie je wyolbrzymia, próbując tym samym znaleźć usprawnienie dla swojego braku aktywności w ich zaradzeniu. Jeżeli, jakimś cudem, problem uda się rozwiązać, KM szybko znajdzie sobie kolejny powód do cierpienia. Osoba z kompleksem męczennika zawsze aktywnie szuka sytuacji w których może aktywnie popełniać samo-sabotaż , a potem zrzuca winę na innych. Ulubione wyrażenia KM to „to nie jest moja wina”, „zostałam wykorzystana”, „zawsze mi się przytrafiają złe rzeczy”. Męczennik będzie zawsze, z oddaniem, krytykował innych i wytykał ich wady, po to tylko, aby poczuć swoja wyższość.
KM była często ofiarą przemocy w dzieciństwie i/lub była w toksycznym związku i będzie takich związków poszukiwała, aby mieć powód do rozczulania się nad sobą. Bo przecież nic tak nie poprawia samopoczucia jak płaczliwe opowiadanie innym kolejnej dramatycznej historii.

4. Kompleks Sztokholmski jest emocjonalną zależnością ofiary od oprawca i może dotyczyć zakładników, więźniów wojennych, członków kultu oraz nieletnich i dorosłych ofiar przemocy domowej. Nazwa wzięła się ze słynnego napadu na bank w Sztokholmie, w którym dwóch napastników trzymało czterech opasanych dynamitem zakładników przez 131 godzin. Po odbiciu zakładnicy prezentowali szokujące zachowanie manifestujące się strachem przed policją i popieraniem bandytów. Jedna z kobiet zakładniczek zaręczyła się później z jednym z napastników, a druga zorganizowała społeczną zbiórkę pieniędzy na pokrycie kosztów obrony napastników, którzy przecież wcześniej grozili, że ją zabiją.
Syndrom Sztokholmski charakteryzuje się następującymi cechami:
– pozytywne i cieple uczucia ofiary względem oprawcy a negatywne względem rodziny, przyjaciół oraz wszystkich osób, które próbują ofierze pomoc albo wyrażają się negatywnie o partnerze;
– usprawiedliwianie zachowania oprawcy;
– niemożność wprowadzenia zmian, które mogłyby pomoc w uwolnieniu się z przemocy
Osoby z Kompleksem Sztokholmskim można rozpoznać gdy po uwolnieniu się z toksycznego związku mówią: „wiem, co mi zrobił, ale przecież wciąż go kocham”, „nie wiem czemu, ale chce do niego wrócić”, „ on mnie niszczył, ale wciąż za nim tęsknię”, „wiem, ze traktuje nowa dziewczynę tak jak traktował mnie, ale jestem o nią zazdrosna”.

Jeżeli którakolwiek z tych charakterystyk (albo kombinacja kilku z nich) może być zaobserwowana we własnym zachowaniu, jest to pewnie dobry czas na wprowadzenie zmian. Zmieniając własne zachowanie, zmienimy sposób w jaki postrzegają nas inni a tym samym przyciągniemy do siebie zupełnie inne osoby.

Praca nad sobą to trudny i często bolesny proces. Można go porównać do trudniej wspinaczki na stroma górę. Po śliskim podłożu. W deszczu łez. Z potykaniem, momentami zwątpienia i rezygnacji. Jest to jednocześnie jedyny sposób na przerwanie błędnego kola przemocy i rozpoczęcie nowego, satysfakcjonującego życia. A kiedy wreszcie, zziajane, spłakane, poobijane, dotrzemy na szczyt, rozciągnie się przed nami zapierający dech w piersiach, oszałamiający widok. Przepełni nas szczęście. Wszystko nabierze sensu.

Dlaczego kobiety wybierają sadystycznych partnerów – czyli czemu złe rzeczy przydarzają się dobrym ludziom? Część 1 – DDD, DDA, DDK, poprzednie związki i nadwrażliwość emocjonalna.

Wyrwałaś się z toksycznego związku. Jesteś emocjonalnie, psychicznie, finansowo wykończona. Ktoś ci powiedział, że byłaś w toksycznym związku, albo sama do tego doszłaś. Artykuły w gazetach, intrenecie, na blogu czy w książkach utwierdzają Cię w tym przekonaniu. Analizujesz, co ci się przytrafiło i nie możesz uwierzyć, jak mogłaś się dać tak zmanipulować. Może nawet zauważasz, że to nie jest pierwszy raz, że większość (jeśli nie wszystkie) z twoich poprzednich związków cechowała się pewnymi elementami przemocy. Nie chcesz, żeby to ci się znowu przytrafiło ale jednocześnie nie rozumiesz, dlaczego ciągle wybierasz patologicznych partnerów. Przyczyn może być kilka, poniżej wymieniam niektóre, większość z nich dyktowała moje wybory w przeszłości.

Jakie czynniki mogą mieć wpływ na wybór toksycznego partnera

1. Możliwe, że miałaś tzw. „trudne dzieciństwo”. Teraz jesteś dorosła i myślisz, że trudny okres masz już za sobą, wyrwałaś się z toksycznego domu i odcięłaś się od przeszłości. Tak Ci się przynajmniej wydaje.

Trudne dzieciństwo to niestety bardzo często bagatelizowana przyczyna. Nie zdajemy sobie sprawy (albo nie chcemy sobie zdawać) jak bardzo nasi rodzice i środowisko w jakim dorastaliśmy ma wpływ na kształtowanie naszej osobowości, a w efekcie na wszelkie decyzje jakie podejmujemy w dorosłym życiu. Nie ma rodziców doskonałych, ale jest taki moment, w którym niedoskonałość przeobraża się w destrukcję. Może tylko jeden rodzic był toksyczny, może była to matka, może ojciec, a może byli obydwoje. Związek pomiędzy ojcem a córka jest szczególnie istotny, jako że w przypadku toksycznego ojca, który nieustannie krytykuje, jest niedostępny emocjonalnie i stosuje przemoc psychiczną lub nawet fizyczną, w dziewczynce kształtuje się pewien akceptowalny stereotyp zachowań „normalnych” dla płci męskiej. Ten wypaczony obraz będzie jej towarzyszył w dorosłym życiu i będzie ona odbierała krytykę, sadyzm emocjonalny a nawet przemoc fizyczną jako normalne objawy miłości. Taka dziewczynka, gdy dorośnie, prawdopodobnie będzie podświadomie szukała romantycznych partnerów o cechach osobowości podobnych do jej ojca i próbowała od nich uzyskać miłość, której ojciec jej nie dal. I zakończy się to, w najłagodniejszym przypadku, kolejnym rozczarowaniem.

Przykłady dorosłych, którym toksyczne dzieciństwo może utrudnić szczęśliwą dorosłość i zdrowe związki z partnerami:
– DDA – Dorosłe Dzieci Alkoholików – to dorośli, którzy wychowali się w rodzinach, w których nadużywano alkoholu. Alkoholizm rodzica może powodować u dziecka cięższe urazy psychiczne niż u osoby uzależnionej, które będą objawiały się miedzy innymi niska samooceną, brakiem akceptacji siebie, ukrywaniem emocji i stanami lekowymi.
– DDD – Dorosłe Dzieci z Rodzin Destrukcyjnych – to dorośli, którzy dorastali w rodzinie z nałogiem, poważną chorobą jednego lub obojga rodziców, wszelkimi rodzajami przemocy domowej ( jak przemoc emocjonalna, psychiczna, fizyczna czy seksualna), nadmiernie wymagającymi rodzicami bądź w rodzinach rozbitych na skutek śmierci rodzica, rozwodu lub emigracji. DDD mają trudności w radzeniu sobie z emocjami, brakiem poczucia bezpieczeństwa i nie potrafią tworzyć zdrowych i udanych związków.
– DDK – Dorosłe Dzieci Katolików – to dorośli, którzy wychowywali się w rodzinach, gdzie na skutek nadmiernego zaangażowania jednego lub obydwojga rodziców w sprawy wiary i kościoła, życie rodzinne było zaniedbane, gdyż dorośli poświęcali więcej czasu i uwagi Bogu niż swoim dzieciom. Nie mówimy tutaj o Katolicyzmie jako drodze do spotkania z Bogiem, ale jako o nadmiernym zaangażowaniu i ucieczce od rzeczywistości, często do etapu uzależnienia, które powoduje, że rodzic staje się nieobecny w życiu swoich dzieci.

Jedynym sposobem na poradzenie sobie ze skutkami trudnego dzieciństwa jest profesjonalna terapia, nie ma możliwości poradzenia sobie z takim balastem samemu.

2. Poprzedni związek z toksycznym partnerem daje większe szanse na wpadniecie w pułapkę po raz drugi, szczególnie jeśli nie zdajemy sobie sprawy, ze takich właśnie toksycznych partnerów przyciągamy. Kolejny partner może się wydawać całkowitym przeciwieństwem naszego ex , co wcale nie znaczy, ze nie będzie toksyczny. Na przykład jeśli twój ex był alkoholikiem, krzykliwym i agresywnym, nowy partner może być typem ofiary – spokojnym, małomównym, troskliwym, obrażalskim, żerującym na tobie finansowo i urządzającym ciche dni pasożytem.

Dlatego obserwuj uważnie, kto się Tobą zainteresował. W razie najmniejszych wątpliwości uciekaj!

3. Tymczasowa nadwrażliwość emocjonalna, na przykład stan świeżo po rozstaniu z toksycznym partnerem. Każda kobieta, której udało się wyrwać z toksycznego układu jest zniszczona emocjonalnie, ma zdeptaną wiarę w siebie, często czuje się osamotniona i bez wsparcia, szczególnie, że toksyczny ex włożył dużo pracy w odizolowanie ofiary od przyjaciół i rodziny. Kobieta, która boi się być sama jest bardzo łatwym łupem emocjonalnego sadysty, ponieważ strach przed samotnością przyćmiewa inne, zdrowe instynkty. Oprawca ma doskonale wyostrzone zmysły i wyczuje zranioną uczuciowo ofiarę z daleka i bezbłędnie. Zjawi się na „odsiecz” jak rycerz w srebrnej zbroi na białym koniu, będzie mówił to, co ofiara pragnie usłyszeć, będzie robił, to , co ofiara pragnie aby było zrobione, a co najważniejsze będzie uważnie słuchał. Nadwrażliwość emocjonalna i brak wsparcia od bliskich powoduje, ze kobieta będącą w trudnej sytuacji psychicznej będzie chciała się „wygadać”, zwierzyć z tego co ja spotkało, wyrzucić z siebie cały żal, bol i rozpacz. A nowy oprawca będzie słuchał, bardzo uważnie słuchał, i będzie się uczył. Dostanie przecież gotowy przepis, jak zdobyć zaufanie ofiary i wślizgnąć się do jej życia – wystarczy postępować dokładnie odwrotnie, niż postępował jej ex, obsypywać komplementami, których ex ją pozbawiał, generalnie zafundować jej okres miesiąca miodowego i ta zniszczona emocjonalnie i psychicznie kobieta złapie się na to jak mucha na lep! I nagle okaże się, że to nie był rycerz w srebrnej zbroi, ale pachołek owinięty folią aluminiową.

Każdy związek, szczególnie ten toksyczny, trzeba „odchorować”. Tego nie da się zrobić szybko, zniszczenia są zbyt poważne. Dlatego najlepszym wyjściem jest randkowy detox i terapia, bycie singielką przez dłuższy czas (i mam tu na myśli lata, nie miesiące), chodząc na skróty wpadniemy ponownie w pułapkę.

Ciekawa jestem, czy któryś z tych punktów brzmi znajomo? Jakie są Wasze opinie?
W przyszłym miesiące wrzucę dalszy ciąg listy, zajrzyjcie ponownie!

Słowa i zachowania najczęściej spotykane w toksycznych związkach. Wyzwiska i gaslighting.

Dostaję często zapytania od osób, które zaczynają podejrzewać, że cos jest w ich związku nie tak, albo od osób, które niepokoją się o swoich przyjaciół, jakie słowa, wyrażenia i zachowania są najczęściej używane prze emocjonalnych oprawców. Wróciłam wiec znowu do mojego pamiętnika, przewertowałam internet i wymieniam poniżej te, które były stosowane wobec mnie oraz które znalazłam w sieci. Niektóre mogą wydawać się bardzo oczywiste w kategorii przemocy, inne w bardziej wyrafinowany sposób wpływają na zachowanie ofiary.

1. Słowa i wyrażenia:
– Przezwiska i obraźliwe słowa mające na celu upokorzenie ofiary, jak: dziwka, nieudacznica, niechluj, flejtuch, łamaga, łajza, idiotka, fujara, typowa baba, wariatka, suka, a także: głuptasek, grubasek, szkielecik, księżniczka na ziarnku grochu,
– „Jak ja mogę kochać takiego głupola!”
– „Powinnaś już wiedzieć, jak to zrobić”
– „Zachowujesz się jak w łóżku jak prawdziwa dziwka, gdzie się tego nauczyłaś?”
– „I tak nikt ci nie uwierzy!”
– „Jak ode mnie odejdziesz, zabiorę ci dzieci!”
– „Przez swoją głupią awanturę doprowadziłaś dzieci do płaczu”
– „Nie ma sprawy, rób jak chcesz, ja to potem jak zwykle będę to musiał odkręcać!”
– „Jak zwykle dramatyzujesz!”
– „Ja tego nie powiedziałem, znowu wymyślasz głupoty”
– „Naucz tego psa porządku, albo go zatłukę!”
– „Jak ten pies jeszcze raz naszcza w domu, to będziesz to zlizywać!”
– „Nie dam ci kasy, bo roztrwonisz na głupoty!”
– „Masz nasrane w głowie!”
– „Twoim psim obowiązkiem jest troszczyć się o mnie i o dom!”
– „Miejsce kobiety jest w kuchni”
– „Jeszcze raz cos takiego powiesz, to dostaniesz w mordę!”
– „Jestem twoim panem i mogę zrobić z tobą co zechcę!”
– „Bóg ci tego nie wybaczy”
– „Przysięgałaś przed Bogiem, musisz teraz tego dotrzymać!”

2. Zespół zachowań mających na celu zatracanie przez ofiarę własnej percepcji otaczającego świata, własnej osobowości i poczucia własnej wartości czyli tzw. gaslighting. Nazwa wzięła się z filmu z 1944 „Gaslight” z Charlsem Boyerem i Ingrid Bergamnn, w którym czarujący mąż powoli ale systematycznie, używając manipulacji i emocjonalnych trików, przekonuje żonę, że jest ona chora psychicznie.

– Kłamstwa – emocjonalny oprawca potrafi pięknie kłamać. Zaczyna od małych kłamstewek, wypowiadanych z dużym przekonaniem i bez mrugnięcia okiem. Kiedy wreszcie oprawca prezentuje jakieś większe kłamstwo, ofiara nie wie, czy ma wierzyć czy nie – jest zmieszana i zagubiona.

– Wypieranie się słów i czynów – oprawca coś powiedział albo obiecał, że coś zrobi, ofiara jest przekonana, że to słyszała, oprawca kategorycznie zaprzecza, ofiara zaczyna wątpić w swoja pamięć, oprawca przez powtarzanie tego zachowania zmusza ofiarę to kwestionowania własnej rzeczywistości. Można wtedy usłyszeć: „Masz chorą wyobraźnię, nic takiego nie zrobiłem, idź się leczyć!”, „Przestań mi wmawiać bzdury, nic takiego nie mówiłem”, „Twoja rodzina znowu ci namieszała w głowie!”

– mówienie jednego, robienie drugiego – oprawcy są doskonałymi manipulatorami i mistrzami mowy. Obiecują złote góry, nie dotrzymują obietnic. Zachowanie oprawcy mówi o nim więcej, niż jego puste słowa.

– Kropla drąży skałę – negatywne komentarze i bolesne słowa dostarczane są na przestrzeni czasu, powoli i systematycznie, w małych ilościach, żeby nie spłoszyć ofiary. Celem jest takie skołowanie ofiary i zniszczenie jej poczucia własnej wartości, żeby ona „dobrowolnie” tkwiła w związku i nie próbowała się wyzwolić.

– Komplementy i pozytywne zachowanie w celu oszołomienia ofiary – oprawca od czasu do czasu pochwali ofiarę za jej zachowanie. Ciągle krytykowana ofiara łapie się tego komplementu, jak tonący brzytwy – chciałaby wierzyć, że oprawca jest dobrym człowiekiem, że ją kocha i docenia, a tak naprawdę to zachowanie ma na celu otumanienie ofiary i jest bardzo skuteczne. Oprawca najczęściej pochwali zachowanie, które przyniosło mu, pośrednio lub bezpośrednio, osobistą korzyść. Ofiara myśli „Może on nie jest taki zły?”

– Projekcja zachowań – oprawca często zarzuca ofierze czyny i zachowania, których sam jest sprawcą, np. oprawca bałaganiarz będzie wyzywał partnerkę od flejtuchów, oprawca, który ma kochankę, będzie oskarżał ofiarę o zdradę, a uzależniony od alkoholu – o nadużywanie trunków. Ma to na celu zmuszenie ofiary do defensywy i odwrócenie uwagi od problemów oprawcy.

– Dystansowanie ofiary od przyjaciół i bliskich, którzy potencjalnie mogliby jej pomoc – oprawca z satysfakcją będzie mówił ofierze, co inni o niej myślą, np. „Twoja matka wie, że jesteś świrem”, „Jesteś pośmiewiskiem dla tych bab, które nazywasz przyjaciółkami” i oczywiście wszystko to są wyssane z palca bzdury, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Ich celem jest odizolowanie ofiary od potencjalnych aliantów.

– nakładanie maski pewnego siebie, asertywnego i jednoczenie troskliwego partnera – oprawca będzie obstawał przy swoim w bardzo spokojny, ale stanowczy sposób, jednocześnie z fałszywą troska wypowiadając się o rzekomym niezrozumieniu i pomieszaniu faktów przez ofiarę, wywołując tym jeszcze większe zagubienie i zwątpienie we własną poczytalność.

– pomniejszanie swojej winy czy udziału – oprawca będzie używał wyrażeń, jak: „znowu dramatyzujesz”, „robisz z igły widły”, „znowu szukasz powodu do awantury”, „nie znasz się na żartach”, „przecież żartowałem, wyluzuj”, „wcale cię nie uderzyłem, złapałem cię tylko za ramie, bo mnie tak zdenerwowałaś”, w celu zbagatelizowania uczuć ofiary i uzyskania większej nad nią kontroli.

– wmawianie, że inni kłamią albo robią wszystko, żeby ofiarę skrzywdzić. Twoi rodzice kłamią, że on cię źle traktuje, ponieważ nigdy go nie lubili. Twoja przyjaciółka kłamie, że widziała go w restauracji z inną kobietą, bo jest zazdrosna o wasz związek. Twój terapeuta kłamie, że jesteś w toksycznym związku, bo chce cię naciągnąć na kosztowną terapię, której przecież nie potrzebujesz. Twoja grupa wsparcia to sekta, która zajmuje się praniem mózgu niewinnych kobiet, żeby zniszczyć ich życie rodzinne. Wszystko to ma na celu zniechęcenie ofiary do kontaktów z innymi czy szukania pomocy i przyjmowanie informacji tylko i wyłącznie od oprawcy.

– wmawianie ofierze i otoczeniu, że ofiara ma problemy psychiczne, jest niestabilna emocjonalnie albo „generalnie ma świra”. To jest bardzo skuteczna technika zachowania. Po pierwsze ofiara zaczyna sama wątpić w swoją poczytalność, kwestionuje swoje poczucie rzeczywistości i szuka wsparcia w oprawcy, jako w jedynej osobie, która ją dobrze zna i rozumie. Po drugie, rozgłaszanie informacji o potencjalnej niepoczytalności ofiary spowoduje, że gdy w przyszłości będzie się ona skarżyć na zachowanie oprawcy, nikt nie będzie jej wierzył ani traktował jej poważnie. To zachowanie bardzo skutecznie niszczy reputację ofiary, którą później jest trudno odbudować. Powoduje również dodatkowe izolowanie ofiary w środowisku, bo nikt przecież nie chce mieć do czynienia ze „świrem”.

Przemoc finansowa w toksycznym związku.

Wciąż jeszcze większość z nas ma trudność dyskutowania finansów z partnerami. Ja byłam taką osobą.
Kiedy poznałam mojego byłego partnera i zachłysnęłam się jego wielka „miłością” do mnie, nie zauważyłam albo zignorowałam wiele znaków ostrzegawczych wróżących późniejsze kłopoty. Niestety zignorowałam również czerwone flagi dotyczące finansowej strony naszego związku.

Mój Emo wprowadził się bardzo szybko do mojego domu. Wyżalił się jak to jest w trudnej sytuacji finansowej i musi pilnować swoich wydatków. Od razu zgodziłam się mu pomoc. Umówiliśmy się, że przez pierwsze 6 miesięcy on nie będzie się dokładał do rachunków na dom, co powinno mu pomoc. Szybko okazało się , że nie dokładał się do zakupów, nie płacił za siebie w restauracjach i nie partycypował w kosztach prezentów nawet dla swojej rodziny. Problem nie był w tym, że on nie zarabiał. Mój EMO był instruktorem nauki jazdy, miał własną firmę i miał swoje małe mieszkanie, które od razu wynajął lokatorom, tak że miał stale dochody. Kiedy próbowałam z nim porozmawiać na temat finansów obruszał się i mówił, że on zdaje sobie sprawę, w jak trudnej sytuacji finansowej jesteśmy gdy jego dochody nie są wykorzystywane na nasze utrzymanie, ale jest mi bardzo wdzięczny za to, co robię, i przecież on by zrobił to samo, gdyby tylko więcej zarabiał. Wciąż jeszcze na tym etapie utrzymywał pozory kochającego partnera. O ile dobrze pamiętam momentem przełomowym był zakup samochodu, którego używał do nauki jazdy. Bank odmówił mu kredytu, wiec głupio zgodziłam się wziąć go na moje nazwisko. Powiedział, że od razu zacznie sam płacić raty. Oczywiście nigdy tego nie zrobił. Za to od tego momentu zaczął pokazywać swoje prawdziwe oblicze. Wieczorem tego dnia, gdy podpisałam umowę nawrzeszczał na mnie tak, ze doprowadził mnie do płaczu. Potem już było tylko gorzej. Moje uwagi, że nasza sytuacja finansowa staje się coraz trudniejsza i ja nie jestem w stanie finansować naszego życia i jeszcze dokładać do jego biznesu, pozostawały bez echa. Na moje prośby, żeby znalazł sobie dodatkowa prace, która nam pomoże finansowo, odpowiadał, że jest zbyt zajęty pracą nad naszym związkiem żeby sobie głowę zawracać dodatkowymi zajęciami.

Teraz wiem, ze to wszystko były elementy jego planu. Robił wszystko, żeby nas tak uwikłać finansowo, wzbudzić we mnie poczucie odpowiedzialności tak, żebym nie była w stanie się uwolnić. W jednym by szczery: to była praca nad naszym związkiem i nade mną, perfidny plan uwikłania w zależności. W końcu nie mogliśmy sobie pozwolić na jakieś wyjście, nie mówiąc już o wakacjach. Kiedy on znalazł sobie kolejną dziewczynę (dzięki czemu ja mogłam nareszcie się od niego uwolnić), jedna z pierwszych rzeczy, jakie zrobił było wykupienie urlopu dla ich dwojga, o czym mnie zresztą natychmiast poinformował. Jakimś cudem było go na to od razu stać.

Przemoc finansowa jest bardzo popularnym narzędziem używanym w toksycznych związkach. Może przyjąć ona różne formy, poniżej wymieniam niektóre z nich:

1. Zabieranie pieniędzy należących do ofiary np. z konta bankowego lub portfela
2. Zmuszanie ofiary do rezygnacji z pracy i posiadania własnych środków finansowych
3. Zmuszanie ofiary do błagania o pieniądze
4. Wyliczanie ofiary z każdej wydanej kwoty
5. Zabranianie zakupu niezbędnych rzeczy (np. jedzenia) albo dla ofiary albo dla dzieci
6. Zabranianie posiadanie własnego konta bankowego lub kart bankowych
7. Zmuszanie ofiary do pracy i wykorzystywanie jej dochodów na własne potrzeby
8. Zabranianie podjęcia pracy, częste ciąże powstrzymujące kobietę przed powrotem do pracy
9. Przeszkadzanie i sabotażowanie pracy ofiary, jak częste telefony do pracy, nachodzenie w pracy, bicie ofiary w widocznych miejscach aby siniaki nie pozwalały jej pokazać się publicznie
10. Podejmowanie decyzji finansowych bez konsultacji
11. Wmawianie ofierze, że nie ma ona wpływu na żadne decyzje finansowe w domu
12. Korzystanie z kart bankowych i kredytowych ofiary bez pozwolenia
13. Zmuszanie do wypełnienia fałszywych deklaracji podatkowych
14. Odmowa partycypowania w kosztach utrzymania domu
15. Odmowa płacenia alimentów
16. Zabieranie pensji należącej do ofiary albo jej benefitów
17. Przepisywanie rachunków i płatności na nazwisko ofiary
18. Pobieranie kredytów na nazwisko ofiary i odmowa płacenia rat
19. Zmuszanie ofiary do pracy w biznesie rodzinnym bez wynagrodzenia albo za symboliczna oplatą
20. Zmuszanie ofiary do popełnienia przestępstwa w celu uzyskania korzyści finansowych

Posiadanie wspólnego konta bankowego z partnerem powoduje, że sytuacja jest bardzo trudna do opanowania. Oboje właściciele konta maja do niego równe prawo i każde z nich może wybierając pieniądze. Banki w Wielkiej Brytanii mogą wprowadzić restrykcje albo zablokować konta jedynie w przypadku formalnej decyzji policji lub sądu. Opcją do rozpatrzenia jest może w takim wypadku posiadanie osobnych kont bankowych na pensje czy inne świadczenia a wspólnego na płacenie rachunków.

W wyniku przemocy finansowej sytuacja ofiary jest niezwykle trudna i wymaga dobrego planowania. Najlepiej zacząć od szukania pomocy w organizacjach zajmujących się pomocą ofiarom przemocy. Można spróbować poszukać dodatkowej pracy jak opiekunka do dziecka czy spacerowanie z czyimś psem i trzymanie tych pieniędzy w bezpiecznym miejscu, gdzie partner nie mógłby ich znaleźć na przykład u przyjaciół lub rodziny. Trzeba być ostrożnym z zakładaniem dodatkowego konta, ponieważ wyciągi i korespondencja z banku mogą przyjść na wspólny adres i sprawa się wyda.

Odzyskanie niezależności finansowej jest bardzo istotnym elementem wyzwolenia się spod wpływu oprawcy. Mój EMO przez te wszystkie lata wmawiał mi, że ja sobie kompletnie nie radze finansowo, jestem rozrzutna i niegospodarna. Ja w to wierzyłam. Przecież dobrze zarabiałam a mimo to byliśmy ciągle w finansowych tarapatach. Pamiętam wciąż, jak po uwolnieniu się od niego byłam absolutnie przekonana, że finansowo nigdy się nie podniosę. Ku mojemu zaskoczeniu i wbrew temu co dałam sobie wmówić, kiedy wreszcie przestałam finansować mojego ex i jego wydatki, moje finanse się ustabilizowały, jestem gospodarna i bardzo rozsądna z planowaniem wydatków.

Największą przeszkodą w uwolnieniu się ze szponów emocjonalnego terrorysty jest zniszczone poczucie własnej wartości i zdeptana wiara w siebie. Kiedy uda nam się to odbudować, nic nie stanie nam na przeszkodzie w odbudowaniu naszego życia. Poradzimy sobie z każdą przeszkodą, finansową też! Zawsze jest sposób!

Rodzaje toksycznych partnerów – jak ich rozpoznać.

Każdy z nas popełnia błędy, podejmuje głupie decyzje i w efekcie rani osoby nam bliskie. Jeśli tak się stanie, to wcale nie znaczy, że jesteśmy toksyczni czy źli – mylić się jest rzeczą ludzką, również ludzką rzeczą jest uczyć się na tych błędach, rozwijać się i więcej ich nie popełniać. Jeśli jednak spotkamy kogoś, kto doskonale zdaje sobie sprawę ze wyrządza komuś krzywdę zachowaniem zachowaniem, a mimo to nie chce i nie zamierza się zmienić, wtedy mamy do czynienia z toksycznym osobnikiem.

Poniżej wymieniłam kilka przykładów toksycznych osób, które możemy spotkać w naszym życiu. Stosuję w oposach formę męską w celu uproszczenia przekazu, ale muszę zaznaczyć, że opisane formy zachowania mogą dotyczyć obu płci.

1. Narcyz – ma niezwykle wysokie mniemanie o sobie, swoim wyglądzie i swoich osiągnięciach. Uważa się za osobę wyjątkową, ósmy cud świata i że cały świat kreci się wokół niego. Oczekuje nieustannego podziwu i sadzi, ze wszystko mu się należy. Jest nieczuły na potrzeby innych i na ich uczucia. Jest bardzo zazdrosny i jest przekonany ze inni zazdroszczą jemu. Cechuje go aroganckie i niegrzeczne zachowanie i jest bardzo łasy na komplementy.

2. Męski szowinista – traktuje kobietę przedmiotowo. Uważa, ze ponieważ jest mężczyzną, jest lepszy od kobiety i ona ma obowiązek mu usługiwać. Według niego kobieta ma zajmować się domem, jest przeciwny równouprawnieniu. Poniża i degraduje partnerkę zarówno w domu jak i w obecności innych. Nigdy nie przeprasza i uważa, że jego złe zachowanie zostało sprowokowane przez partnerkę.

3. Podrywacz – jest bardzo charyzmatyczny i ma powodzenie u kobiet, albo przynajmniej tak uważa. Kłamie jak z nut. Jest arogancki i zdradza swoją partnerkę. Uważa, że to nie jego wina, że ma takie powodzenie, po prostu taki jest. Miał wiele partnerek, kochanek i przygodnych znajomości przed obecną partnerka, w trakcie aktualnego związku i będzie je miał po rozstaniu. Nie ma dla niego znaczenia, ze jego zdrady ranią osobę, z która aktualnie jest w związku, nie liczy się z jej uczuciami.

4. Ofiara – uwielbia wzbudzać współczucie u innych i często kłamie albo wyolbrzymia, żeby to osiągnąć. Zawsze ktoś inny jest winny temu, co się stało, nie przyjmuje na siebie odpowiedzialności. Bardzo łatwo płacze, szczególnie przyłapany na złym uczynku albo kłamstwie, blaga wtedy o wybaczenie i obiecuje poprawę. Oczywiście nigdy się nie zmienia. Jego bronią z wyboru może być straszenie samobójstwem. Może tez opowiadać, ze w przeszłości próbował odebrać sobie życie, ale mu się nie udało. Wszystko po to, aby wzbudzić litość.

5. Nałogowiec – może mieć jeden albo wiele nałogów, jak na przykład alkohol, narkotyki, hazard czy seks. Wstydzi się swojego zachowania, ale rzadko szuka profesjonalnej pomocy. Łatwo wpada w złość i jest agresywny gdy na głodzie. Jest doskonałym manipulatorem i zawsze robi to co chce.

6. Fantasta – patologiczny kłamca. Opowiada bajki i wymyślone historie, które nie maja żadnego potwierdzenia w rzeczywistości. Obiecuje złote góry ale oczywiście nigdy nie dotrzymuje obietnic. Nie można mu zaufać. Często naciąga partnerkę na pieniądze.

7. Pijawka – wysysa z ofiary wszystkie siły życiowe. Zawsze jest mu gorzej niż innym. Gdy partnerka ma katar, on umiera na grypę z objawami Ebola. Partnerka wraca zmęczona późno z pracy, on jest wykończony czekaniem na nią, tak wykończony, ze musi się zdrzemnąć. Często jest zależny finansowo, bo przecież innym przychodzi łatwiej zarabianie niż jemu.

8. Psychicznie chory – osoba, która cierpi na zaburzenia psychiczne jak choroba afektywna dwubiegunowa, zaburzenie osobowości z pogranicza borderline czy zaburzenia obsesyjno – kompulsyjne OCD. Charakteryzuje się nagłymi i niespodziewanymi zmianami nastrojów wahającymi się pomiędzy napadami maniakalnymi i depresją. Panicznie boi się utraty partnera i bycia samotnym. Łatwo płacze albo wpada we wściekłość. Winą za wszystko obarcza partnera. Leki nie zawsze są skuteczne.

9. Emocjonalnie zaborczy – jest jak bluszcz. Poszukuje czesto silnej partnerki, na której może się oprzeć emocjonalnie i która będzie odpowiedzialna za jego szczęście. Zakochuje się bardzo szybko i przekonuje ofiarę, iż są dla siebie stworzeni, jak bratnie dusze, dwie polówki pomarańczy, skrojeni na miarę. Jest bardzo szarmancki i uczuciowy na początku związku, zmiata kobietę z nóg, prawdziwy książę z bajki. Ma niskie poczucie własnej wartości i czuje się lepiej, gdy jest w związku niż sam. Jest bardzo zazdrosny o partnerkę i jest mistrzem manipulacji. Stosuje przemoc emocjonalną. Bardzo łatwo doprowadzić go do płaczu.

10. Mimoza – delikatny i wrażliwy. Wyraża się miękko i słodko. Mówi cicho. Wypowiada się przeciwko przemocy w jakiejkolwiek postaci. Używa żargonu psychologicznego, cytatów z książek o samorozwoju i popiera równouprawnienie kobiet. Wszyscy go lubią i maja o nim bardzo dobre zdanie. Jest doskonałym manipulatorem, wilkiem owczej skórze. Jest też niezwykle niebezpieczny, szczególnie że wyrobił sobie tak doskonałą opinie u innych i nikt nie uwierzy, gdy partnerka będzie się na niego skarżyć. Jest mistrzem w przemocy emocjonalnej ale nie stroni od fizycznej ani żadnych innych rodzajów przemocy. Dokłada wszelkich starań, aby nikt z zewnątrz się nie dowiedział o tym, co robi w domu.

11. Terrorysta – nie musi stosować siły fizycznej aby zastraszyć partnerkę. Przy pomocy przemocy słownej i emocjonalnej potrafi doprowadzić ofiarę do stanu bezgranicznej paniki i daje mu to niezwykłą satysfakcje. To jest typ, który będzie ostentacyjnie chodził z jakimś rodzajem broni, np. nożem, szczególnie po kłótni, ale niekoniecznie będzie otwarcie nim groził. Po rozstaniu będzie partnerkę śledził, straszył i nękał. Może posunąć się do ostateczności. Konieczne są zdecydowane prawne kroki aby zapobiec nieszczęściu.

12. Damski bokser – uważa, że kobiety są gorsze od mężczyzn. Jest prawdziwym macho, silny i męski. Głośno wypowiada się przeciwko podnoszeniu ręki na kobietę i o tym, ze trzeba je chronić. Wyjątkiem jest tylko własna partnerka, która czasem musi dostać łomot, żeby znała swoje miejsce.

Tak naprawdę to trudno jest spotkać osobnika, który byłby idealnym przykładem jednego z wymienionych typów. Najczęściej jest on mieszanką dwóch, trzech, albo i więcej rodzajów. Każdy z wymienionych przykładów może stosować wszystkie znane metody przemocy wobec partnerki jak przemoc psychologiczna, emocjonalna, finansowa, seksualna, finansowa czy fizyczna. I niezależnie od tego, ile cech posiada, efekt końcowy zawsze będzie zawsze zbliżony: wyniszczona, załamana kobieta, która miała szczęście, ze uszła z życiem.
Nie wszystkim się to uda.
Aby zwiększyć szanse kobiet na uwolnienie się z toksycznych związków w pierwszej kolejności trzeba podnieść świadomość społeczeństwa odnośnie tego problemu. Im więcej będziemy o przemocy mówić, tym trudniej będzie ja ukryć i łatwiej będzie pomoc ofiarom. A może nawet, dzięki tej edukacji, kobiety będą w stanie rozpoznać toksycznego partnera i wycofać się zanim jeszcze cokolwiek się zacznie?

Czy jestem w zdrowym związku? Różnice między zdrowym a toksycznym związkiem.

Pokłóciłaś się ze swoim partnerem. Zastanawiasz się, co jest nie tak. Może to nie jest ten jedyny? Masz wątpliwości.
Konflikty zdarzają się w każdym związku, tym dobrym i tym złym. To, jak dwoje ludzi radzi sobie w tym konflikcie, jest miarą jakości ich relacji.
Poniżej zebrałam kilka przykładów porównań między toksycznym (-) i nietoksycznym (+) związkiem.

1. Akceptacja albo próba zmiany drugiej osoby
(+) W zdrowym związku całkowicie akceptujemy swojego partnera, jego zalety i nie-zalety, zwyczaje i zachowania.
(-) Jeżeli wymuszasz na partnerze zmiany próbując dostosować go do swoich potrzeb i wyobrażeń, albo jesteś pod presją z jego strony na zaadoptowanie swojego zachowania do jego wymagań i oczekiwań, to jesteś w układzie w którym jedna osoba próbuje kontrolować i podporządkować drugą.

2. Dialog albo krytyka
(+) W każdym związku pojawiają się różnice w opiniach i potrzebach. Jeżeli potrafimy je przedyskutować i znaleźć wyjście z sytuacji satysfakcjonujące obie strony, to znak ze nasz związek oparty jest na wzajemnym szacunku.
(-) Gdy jeden z partnerów nigdy nie godzi się na kompromis i wymusza swoją wolę bez wysłuchania drugiej strony, albo nawet podejmuje decyzje bez konsultacji, to związek jest toksyczny.

3. Przyjaciele i rodzina albo izolacja
(+) Spędzacie czas razem ale również macie czas na zajęcia indywidualne lub w grupie bez udziału partnera. Jest to traktowane jak coś normalnego i nie ma problemu.
(-) Jesteś odizolowana od przyjaciół i rodziny, kiedy zdarzy się , ze otrzymasz zgodę na wyjście, Twój czas jest wyliczony, musisz wyspowiadać się z każdej minuty a na koniec i tak wszystko kończy się awanturą.

4. Rozwój albo zemsta
W złości, kiedy tracimy kontrolę nad sobą, często pokazujemy nasze prawdziwe oblicze, obnażamy intymne szczegóły naszej osobowości.
(+) Konflikty zdarzają się w każdym związku, ale gdy prowadzą do lepszego zrozumienia partnera i cementują relacje, to wszystko jest w porządku.
(-) Nie jest w porządku, gdy awantury używane są jako broń i służą do poniżania, szykanowania i odrzucenia partnera.

5. Zaufanie albo podejrzliwość i zaborczość
(+) Nawzajem sobie ufacie i wiecie, ze możecie na sobie polegać w każdej sytuacji.
(-) Kłamstwo jest częstym elementem w toksycznym związku. Ukrywasz błache rzeczy jak np. to, że rozmawiałaś z mamą przez telefon, ponieważ boisz się konsekwencji. Albo przyłapujesz partnera na kłamstwie.

6. Zgoda na seks albo seks wymuszony
(+) Seks jest pięknym aktem scalającym wasz związek.
(-) Toksyczny partner będzie zmuszał Cię do seksu lub naciskał na seks, gdy nie masz na to ochoty, albo używał odmowy intymności jako sposobu na ukaranie Cię.

7. Seks bezpieczny albo seks bez zabezpieczenia
(+) Oboje partnerzy powinni decydować, jaką metodę lub metody zabezpieczenia chcą stosować. Powinna ona być komfortowa dla obu stron i respektować wzajemne wymagania.
(-) Brak zabezpieczenia może wywołać u partnera strach przed chorobami albo niechcianą ciążą i odebrać przyjemność z seksu.

8. Wspólne plany albo egoizm
(+) Kiedy dwoje ludzi tworzy związek, dzielą się oni ze sobą marzeniami, tworzą wspólne cele i następnie do nich dążą, razem. Jedno nie jest ważniejsze od drugiego, są sobie równi, bo są partnerami.
(-) Jeśli czujesz, ze Twoje marzenia i plany stały się nie istotne i cala siła was obojga jest skoncentrowana na jego dążeniach, to jesteś po prostu wykorzystywana.

9. Zachowanie prywatności albo publiczne wyśmiewanie.
(+) Każda z nas ma słabe strony, niezrozumiale dla innych przyzwyczajenia albo zrobiła cos, z czego może niekoniecznie jest dumna. Szanujący nas partner, nawet gdy o tym wie, zachowuje to dla siebie.
(-) Jeżeli druga osoba publicznie się z nas naśmiewa, szydzi, opowiada intymne historie aby nas poniżyć to jest to przemoc emocjonalna i nie jest to w porządku.

10. Przyjemność dawania albo oczekiwanie zapłaty
(+) To normalne, że gdy jesteś zakochana, chciałabyś uchylić nieba drugiej osobie. Znajdujesz przyjemność w robieniu albo darowaniu rzeczy, które wywołują radość u partnera. Nigdy nie myślisz czy cos dostaniesz w zamian, a Twój partner zachowuje się tak samo jak Ty. Wzajemnie sobie ufacie.
(-) W chorym układzie to, co dostajesz, zawsze ma swoja cenę i często kosztuje Cię więcej niż jest warte. Każdy prezent przychodzi z instrukcja obsługi, jak należy się odwdzięczyć.

11. Rozwój albo blokada
(+) Obydwoje się rozwijacie, na każdym polu i z wzajemnym wsparciem. Związek ma szansę dojrzewania i umacniania.
(-) Czujesz się osaczona, zastraszona, nieszanowana. Rezygnujesz z siebie i poddajesz się ustalonym regułom. Za to Twój partner rozwija się kwitnąco.

12. Miłość własna albo zaniedbanie
(+) Kochasz i dbasz o siebie zarówno przed związkiem jak i w czasie jego trwania. Masz czas dla siebie a Twój partner z radością Cię w tym wspiera, zawsze mówi Ci komplementy a Ty wiesz, ze jest szczery.
(-) Jesteś tak zajęta zajmowaniem się potrzebami i wymaganiami drugiej osoby, ze zapominasz o sobie. Twoje zachowanie i wygląd są stale krytykowane, a zamiast komplementów słyszysz, ze jesteś głupia, gruba i brzydka. Twój partner publicznie się z Ciebie naśmiewa, a kiedy jest Ci przykro i zwrócisz mu uwagę mówi, ze nie znasz się na żartach.

13. Bezpieczeństwo albo strach
(+) Niezależnie od tego w jakim jesteście nastroju, nawet kiedy Twój partner jest w złym humorze, Ty zawsze czujesz się bezpieczna, wiesz, ze problemy są po to, żeby je rozwiązywać
(-) Jeśli złość partnera wywołuje u Ciebie strach i boisz się o swoje bezpieczeństwo to powinnaś szukać pomocy. To nie jest normalne i może się skończyć dla Ciebie tragicznie. Działaj, zanim będzie za późno!

Jeżeli czujesz, ze Twój związek podażą w niechcianym kierunku, to czas aby się zatrzymać i zastanowić co dalej. Przyszłość związku zależy od obojga partnerow, nie tylko od Ciebie. Jeśli nie widzisz szansy na zmiany, lepiej odejdź zanim będzie za późno. Związki z toksycznym partnerem nigdy nie kończą się dobrze, mogą się skończyć tragicznie dla kobiety. Twoje bezpieczeństwo powinno być Twoim priorytetem, szczególnie jeżeli nie jest ono priorytetem dla Twojego partnera.

Uwolniłam się z toksycznego związku. Czy powinnam odczekać zanim znowu umówię się na randkę?

W czasie mojego ponad trzyletniego związku z EMO wielokrotnie, w czasie krótkich ale powtarzalnych przebłysków zdrowego rozsądku, zadawalam sobie pytanie: dlaczego tkwię w tym układzie, który przynosi mi tyle cierpienia? Te przebłyski były szybko zduszone przez realia codziennej rutyny, ale w końcu skumulowały się i wybuchły z silą wystarczającą do zainicjowania akcji odzyskiwania wolności.

Jak się później okazało to odzyskanie wolności było pierwszym etapem niezmiernie trudnego okresu dochodzenia do siebie. Moje poczucie własnej wartości, wiara w siebie i duma zostały zdeptane i kompletnie zniszczone. Wśród ogromnego wachlarza emocji, które mną targały, jedna wzbudziła moje szczere zdziwienie: obawa przed samotnością, paniczny wręcz strach, że nigdy nie znajdę sobie partnera i już zawsze będę sama.

Moje zaskoczenie było tym większe, że nigdy wcześniej nie bałam się samotności i wierzyłam że, sama, czy z partnerem, zawsze znajdę swoja drogę w życiu. Ten strach miał efekt uboczny w postaci natarczywej potrzeby znalezienia sobie nowego partnera jak najszybciej, już, teraz! Zdrowy rozsadek starał się przebić do mojej świadomości, że to nie jest najlepszy pomysł i takie pochopne działanie nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale strach był silny i uporczywy.

Zwierzyłam się z tych obaw mojemu terapeucie i jego reakcja była zdecydowana: w żadnym wypadku nie jestem gotowa na nowy związek! Moja obawa, że sama sobie nie poradzę paraliżował mnie, zaburzała sen i nawet przerodziła się w panikę. Zaparłam się jednak i postanowiłam to przetrwać. To był bardzo trudny okres. Kiedy patrzę wstecz wciąż jestem zdumiona jak wiele miałam w sobie siły!

Po uwolnieniu z toksycznego związku ofiara emocjonalnego sadysty jest wykończona psychicznie i emocjonalnie i potrzebuje czasu na dojście do siebie. To jest jak dochodzenie do zdrowia po ciężkiej chorobie, czujemy się fatalnie, ale wiemy ze będzie lepiej. Możliwe, że mamy syndrom stresu pourazowego PTSD (post-traumatic stress disorder), który może prowadzić do stanów depresyjnych a nawet ciężkiej depresji. Takie rzeczy wymagają czasu i terapii, nie przejdą same.

Okres po rozstaniu z EMO to ważny okres odkrywania siebie, zadawania pytań i szukania odpowiedzi. Dlaczego dałyśmy się uwikłać w taki toksyczny układ? Dlaczego przyciągnęłyśmy/wybrałyśmy takiego partnera? Jak to się stało, że nie zorientowałyśmy się wcześniej co się dzieje? Dlaczego wybaczałyśmy i wracałyśmy do niego? Jak rozpoznać takich ludzi i nie dać się wciągnąć ponownie w takie bagno?

Szczególnie to ostanie pytanie uważam za niezwykle ważne. Popełniłyśmy błąd w wyborze partnera i koniecznie trzeba znaleźć przyczynę, która nas do tego błędu doprowadziła. To jedyny sposób, aby uniknąć tej samej pomyłki w przyszłości. Po rozstaniu a EMO jesteśmy przewrażliwione i impulsywne, zatraciłyśmy czasowo zdolność logicznego myślenia i jesteśmy spragnione miłości. Wysyłamy rozpaczliwe wibracje, które, niestety, mogą przyciągać kolejnego toksycznego partnera (oni szukają takich właśnie wrażliwych, zranionych kobiet, którymi łatwo manipulować) i zamiast zdrowieć doprowadzimy się do jeszcze gorszego stanu. Jeżeli jesteśmy w stanie depresyjnym to jesteśmy bardzo podatne na sugestie. Wykończone brakiem czułości i uczucia, łapczywie uchwycimy się złudnej nadziei, że spotkałyśmy nareszcie naszego księcia z bajki, księcia, o którym zawsze marzyłyśmy, a tak naprawdę wpakujemy się w klasyczny etap miesiąca miodowego z nowym, perfidnym sadystą.

A nawet jeśli uda nam się jakimś cudownym zrządzeniem losu spotkać kogoś zupełnie normalnego, nieprzygotowane i niewyleczone wniesiemy do tego związku ogromny bagaż bólu, cierpienia i rozczarowania z poprzedniego związku i najprawdopodobniej zniszczymy cos potencjalnie pięknego. Przewrażliwione i załamane, szukamy kogoś, kto nas ocali. Jednakże romantyczny partner nie ocali nas przed naszym bólem, wspomnieniami, depresja czy też nami samymi. I to nie jest w porządku oczekiwać czegoś takiego. Od tego jest terapia, terapeuta i nasza własna praca. Poza tym to, jakie jesteśmy w tym trudnym okresie, systematycznie zmieni się, gdy będziemy dochodzić do siebie. Ta osoba na początku drogi do zdrowienia, załamana, nerwowa, przewrażliwiona, płaczliwa i ogromnie zestresowana kiedy dojdzie do siebie będzie radosna, pewna siebie, czuła i zdecydowana. Dwie kompletnie różne osobowości. Jakie są szanse, że ktoś, kto się zainteresował pokancerowaną osobowością pierwszą będzie również zainteresowany silną i wyjątkową osobowością drugą?

Oszczędźmy bólu sobie i innym i zafundujmy sobie ten niezwykle potrzebny, związkowy, emocjonalny detox. Dla dobra wszystkich zainteresowanych. Zamiast szukać nowego obiektu miłości na zewnątrz poszukajmy go w sobie. Po latach związku z emocjonalnym sadystą, wskutek jego manipulacji uwierzyłyśmy, ze jesteśmy beznadziejne, bez wartości, nie nadajemy się do kochania. Oczywiście to bzdura, wiec teraz musimy włożyć pracę w oduczenie się tego, czego nas nauczono.

Dobrze jest odnowić kontakty z przyjaciółmi i rodziną, spędzić czas z innymi. Będziemy zdumione jak wiele osób tęskniło za nami po tym, jak my pod naciskiem partnera zerwałyśmy wszelkie kontakty i dałyśmy się odizolować. Znajdźmy sobie nowe hobby albo wróćmy do starego, które zaprzestałyśmy prawdopodobnie znowu pod wpływem EMO. Wyjedzmy na wakacje, jeśli finanse pozwalają. Zadbajmy o siebie – wizyta u kosmetyczki, masaż, babskie spotkania – wszystko pomoże w naszym zdrowieniu, zajmie czas i odciągnie nasze myśli od przedmiotu naszego strachu.

Czas leczy rany. I tego właśnie potrzebujemy na tym etapie – czasu! Tak jak kontuzjowany sportowiec potrzebuje czasu bez sportu, aby wyzdrowieć i wrócić do pełnej sprawności i odpowiedniego poziomu, tak samo ofiary EMO potrzebują singlowego okresu po emocjonalnej kontuzji, której doznały. Jeśli sportowiec wróci do sportu za wcześnie, przed całkowitym wygojeniem, szanse na odnowienie urazu są bardzo duże, kolejna rekonwalescencja może nie przynieść oczekiwanych skutków i istnieje ryzyko że będzie musiał zrezygnować z uprawiania ulubionej dyscypliny. Nie pozwólmy, aby nas to spotkało! Dajmy sobie ten czas.

Już niedługo miną dwa lata odkąd się uwolniłam z mojego koszmaru. Jestem singielką. Bardzo szczęśliwą singielką. Tak naprawdę to nie pamiętam, żebym była tak szczęśliwa w jakimkolwiek dotychczasowym związku.

Ciągle pracuję nad sobą. Pracuję nad wszystkim, co pozwoliłam zniszczyć: nad moim charakterem, miłością do siebie i innych, finansami i moim życiem. Zrobiłam plany i je realizuję. A co najważniejsze pomagam innym. I wszystko to daje mi ogromna satysfakcję.
Spełniam się. I może kiedyś będę gotowa na nowy związek. Może tak, może nie. Czas pokaże. Nie ma pospiechu…

Dlaczego cierpimy po odejściu z toksycznego związku zamiast być szczęśliwi. Część 2.

Odejście ze związku z oprawcą to duży wysiłek. Wymaga ogromnej odwagi i sily ze strony ofiary. Jesteś wolna, jeszcze trochę ogłuszone uczuciem ulgi i nagle bum! Uderza w Cię fala wątpliwości i strachu.

W poprzednim artykule opisałam trzy częste, choć niechciane uczucia, które możemy odczuwać po rozstaniu: poczucie winy względem oprawcy, nieustanne, czasem wręcz obsesyjne myślenie o nim i wybielanie jego zachowania. Już te trzy rzeczy wystarczą, żeby zaczęła rodzic się w nas zadziwiająca wątpliwość, czy podjęta przez nas decyzja o odejściu była rzeczywiście tą właściwą. Żeby sprawę jeszcze bardziej skomplikować, kolejne niechciane uczucia mogą się dołączyć.

1. Wątpimy w trafność naszej decyzji.
Może on nie był taki zly? Może to nie była jego wina? Może to ja jestem okropna i go prowokowałam?
Po tym jak twój sadystyczny ex ciągle wmawiał Ci, ze wszystko to Twoja wina, trudno jest otrząsnąć się i uwierzyć, ze tak nie jest. Ile razy próbowałaś już odejść a jemu znowu udało się przekonać Cię do powrotu? Ile razy on kajał się i obiecywał poprawę? Ile razy dawałaś mu „ostatnią szansę”?
Teraz musisz być silna! Pamiętaj, że miałaś powód (wiele powodów), żeby odejść. Miałaś dosyć, byłaś wykonczona. Nie chcesz już przez to przechodzić. Dałaś z siebie wszystko, nic już nie zostało do dawania. Wytrzymaj. Twoja decyzja była słuszna. Nie poddawaj się!

2. Paraliżujący strach przed byłym partnerem i możliwymi konsekwencjami.
Partner oprawca jest uzależniony od Twojej obecności. On wysysa Twoje siły życiowe, aby konserwować swoje. Wiesz już, że wszelkie próby sprzeciwu jego woli maja swoje konsekwencje, należy się za nie kara i osobą ukaraną będziesz Ty. Jeżeli próbowałaś już kiedyś odejść, to wiesz, ze przemoc się nasila po Twoim powrocie. Dzieje się tak dlatego, ponieważ sadysta zrozumiał, że masz w sobie dość siły aby mu się sprzeciwić i odejść, więc najlepszym sposobem zapobiegania temu będzie zwiększenie kontroli nad Toba. A kontrolę zwiększa się przez zwiększenie ucisku. Jeżeli przemoc w Twoim związku była do tej pory emocjonalna, po powrocie szanse na stosowanie przez oprawcę przemocy fizycznej drastycznie się zwiększają. Dlatego tez nie wracaj! Nie pozwól mu pastwić się nad Tobą. Zrobiłaś wielki krok uciekając, dobrze wiesz ile Cię ta decyzja kosztowała, teraz wytrwaj w tym postanowieniu. Musisz wytrzymać! Wracając narażasz się na niebezpieczeństwo.

3. Będziesz przechodziła żałobę po rozpadzie związku.
To była chyba największa niespodzianka! Kiedy nareszcie uwolniłam się z tego związku i zrozumiałam co się w nim naprawdę działo, myślałam ze od teraz będę mogła po prostu być szczęśliwa. No i byłam, przez pierwsze dwa miesiące. Uczucie wolności, szczęścia i ogromnej ulgi było wszechogarniające, potwierdzało słuszność mojej decyzji. Cieszyłam się z każdego dnia, czułam, ze pozbyłam się ogromnego ciężaru, balastu, który ciągnął mnie w dół, ku zagładzie. Byłam z siebie dumna.
I nagle, niespodziewanie, pewnego ranka obudziłam się z obezwładniającym poczuciem smutku nasączonego strachem. Tęsknota za związkiem, za uczuciem, za moim byłym EMO przeraziła mnie, tego się absolutnie nie spodziewałam! Nie umiałam sobie z tym poradzić. Wtedy zapisałam się na terapię. Mój terapeuta uświadomił mi, że ja nie tęsknię za związkiem w którym byłam, ani za byłym partnerem. Ja tęskniłam za związkiem, który chciałam mieć, za wytworem mojej wyobraźni i nadziei, za czymś, co było mi obiecane w tych rzadkich chwilach szczęścia. Tęskniłam za partnerem, który wierzyłam, że mój były w głębi duszy był, za awatarem, który był produktem jego pustych obietnic i moich nadziei. I musiałam sobie z tym poradzić.
Żałoba trwała wiele miesięcy, dużo dłużej niż mi się wydawało, że będzie. Myślę, że to przedłużenie spowodowane było tym, że wciąż musieliśmy utrzymywać kontakt i mój EMO robił wszystko, aby ten kontakt był dla mnie bolesny. Opowiadał, jak to się zmienił, jak pracuje nad sobą i nad swoja agresją, jak zrozumiał swoje błędy i jak to dzięki mnie będzie teraz wspaniałym partnerem dla mojej następczyni. Bo przecież ja zrezygnowałam z niego za wcześnie, za wcześnie pozwoliłam mu odejść, nie byłam wystarczająco cierpliwa aby odczekać na jego zmianę.

Teraz wiem, że to były tylko jego puste słowa, chciał mnie zranić, ukarać za to odejście.

Niemniej żałobę musiałam przejść, dać sobie czas. Było trudno nawet pomimo tego, że wiedziałam czego żałuję i za czym tęsknię. Sama byłam w szoku jak bardzo mój umysł, moja świadomość nie chciały ze mną współpracować.

Wszystko, czego potrzebowałam, to był czas.

Czas leczy rany. Nawet jeśli wydaje się to niemożliwe, gdy dopadają nas chwile zwątpienia, wszystko przemija. Po każdej nocy przychodzi dzień.

Dlatego nie mogę nikomu, kto uciekł z toksycznego związku obiecać, że będzie łatwo. Powiem więcej: będzie bardzo trudno. Dlatego, jeśli wreszcie wykonałaś ten krok, proszę, wytrwaj, szukaj każdej pomocy, jaka tylko jest możliwa. Odbuduj kontakty z rodzina, z przyjaciółmi, znajdź nowych powierników. Dołącz do grup na Facebooku, zapiszcie się na terapię, piszcie pamiętnik. To wszystko jest bardzo potrzebne, bo przed Wami bardzo trudny okres. I nawet nie potrafię powiedzieć, jak długo ten okres potrwa. Każdy jest inny. Jedno jest pewne – to nie jest kwestia dni czy tygodni i na pewno nie da się niczego przyśpieszyć.

Będą chwile zwątpienia, rozpaczy, złości, wstydu.

Jedna z metod pomocy ofiarom przemocy domowej, oprócz tradycyjnej terapii, jest metoda tzw. terapii ekspozycyjnej. Polega ona na rozmawianiu o tym, co się nam przytrafiło. Rozmawianiu dużo, do każdego, kto tylko zechce (a nawet nie chce) słuchać. Opowiadanie o swoich przeżyciach, na okrągło, do znudzenia, osłabia siłę tych przeżyć, odbiera im moc. Rozmawiaj wiec z rodzina, z przyjaciółmi. Rozmawiaj z innymi ofiarami przemocy, z tymi, którym się udało wyrwać. Rozmawiaj sama z sobą. Pisz pamiętnik. Pisz bloga. Takie rozmowy naprawdę dadzą Ci wiarę, że dasz rade, przywrócą Ci kontrolę nad życiem a jednocześnie odbiorą oprawcy jego władze nad Tobą

Cokolwiek jednak się nie wydarzy, jakkolwiek ciężko będzie w okresie rekonwalescencji, warto pamiętać iż jedynie opuszczając toksyczny związek mamy szansę na psychiczne i fizyczne zdrowie.
Wybacz sobie, pokochaj siebie, pozwól, aby rany się zagoiły. Nie spiesz się. Oducz się wszystkiego, czego Cię Twój były EMO nauczył.
Jesteś piękna, jesteś mądra, jesteś silna i jesteś tego warta!

Uciekłam z toksycznego związku. Dlaczego tak trudno jest mi się pozbierać? Część 1.

Kiedy wreszcie udało mi uwolnić od emocjonalnego oprawcy, byłam szczęśliwa! Bardzo szczęśliwa! No, przynajmniej przez kilka pierwszych tygodni. Uczucie wolności, wyswobodzenia, radości towarzyszyło mi wszędzie. Aż nagle, pewnego poranka obudziłam się i czułam się fatalnie. Mieszanka przerażenia, niepewności, poczucia winy i paniki chwyciła mnie za gardło i ścisnęła aż do fizycznego bólu. Nie wiem co było przyczyna, nic się nie stało wcześniej, co mogłoby tą zmianę nastroju wytłumaczyć. Strach, wszechogarniający strach!

Znowu zaczęłam wertować Internet, czytać artykuły i okazało się ze moje uczucia były normalne. Nikt mi jednak o tym wcześniej nie powiedział, byłam kompletnie nieprzygotowana!

Zastanawiałam się czy o tym pisać, w obawie, że mogę wystraszyć te osoby, które zbierają się na odwagę do odejścia. W końcu uznałam jednak, że lepiej to powiedzieć, przygotować innych na ten trudny okres, pokazać, że to, co czują i przeżywają jest zupełnie normalne.

Odejście od partnera sadysty to jedna z najodważniejszych i najtrudniejszych rzeczy, która możesz zrobić w życiu, a jednocześnie najważniejsza dla Ciebie. Tylko opuszczając sadystę masz szanse na normalną przyszłość, z nim nigdy, przenigdy normalnie nie będziesz żyć. Kiedy planujesz odejście pamiętaj, ze Twoim priorytetem jest Twoje bezpieczeństwo. Twoje i Twoich dzieci, jeśli je masz. Twoje odejście to największy dar jaki możesz dać sobie i dzieciom a jednocześnie największy stresor, jaki przeżyjesz. Skoro już znalazłaś w sobie silę do odejścia, wytrwaj w tym, nie daj się pokonać negatywnym uczuciom, które będą Toba targać, pamiętaj, ze one przeminą i nagrodą będzie słodka, zdrowa, wolna przyszłość.

Pragnę tutaj wspomnieć, że każda sytuacja jest inna, toksyczne związki, mimo bardzo wielu podobieństw, wciąż różnią się od siebie detalami. Poniżej zebrałam kilka najważniejszych problemów z którymi prawdopodobnie będziesz musiała się zmierzyć po odejściu od oprawcy.

1. Poczucie winy
Efektem ubocznym nieustannej manipulacji ze strony toksycznego partnera jest wykreowane poczucie winy. Występuje ono dlatego, ze Twój partner przez cały okres trwania związku wmawiał ci, ze to Twoje postepowanie było przyczyną jego zachowania, to przez Ciebie on się tak zachowywał. Każda wyrządzona przez niego krzywda była spowodowana przez ciebie. Okrutne koło manipulacji, okresy miesiąca miodowego poprzedzone czasem okrucieństwa (możesz o tym przeczytać tutaj: http://www.kolowrotek.co.uk/bledne-kolo-przemocy/), huśtawka nastrojów, zastraszanie, grożenie samobójstwem i odgrywanie ofiary przez oprawce wykreowały u Ciebie, prawdziwej ofiary tego układu, fałszywe poczucie odpowiedzialności i współczucie dla kata.
Mama dla Ciebie wiadomość: to nie była Twoja wina, nie byłaś przyczyną jego zachowania i nie mogłaś temu zapobiec. Czas zapomnieć o tym, co on Ci ciągle wmawiał i zacząć zajmować się sobą i swoimi uczuciami. Przestań wyobrażać sobie, jak on się będzie czuł, gdy odejdziesz i zastanów się jak Ty się będziesz czuła, gdy Twoje życie będzie wolne od przemocy.

To poczucie winy wiedzie nas do kolejnego punktu:

2. Nie możesz przestać myśleć o swoim byłym partnerze.
Tak, to było dla mnie wielka niespodzianka! Przez kilka pierwszych tygodni po rozstaniu byłam tak zachłyśnięta swoim szczęściem, ze się takiego obrotu sprawy w ogóle nie spodziewałam. Kiedy mnie to uderzyło, nie umiałam się otrząsnąć.
Potem się zorientowałam, ze przez cały okres trwania naszego chorego związku myślałam głównie o nim. Co mam zrobić, żeby ON był zadowolony, żeby GO nie prowokować, żeby JEMU było wygodnie itd. Chodziłam na paluszkach, żeby ni obudzić bestii.
Z czasem takie zachowanie jest tak wyuczone, ze staje się druga naturą. Jeżeli każda Twoja decyzja jak się ubrać, co kupić, jak się zachować itd. była zależna od reakcji partnera, trudno się dziwić ze wciąż za to pokutujesz. Najwyższy czas przestać! Jeśli nie masz dzieci wprowadź zasadę absolutne zero kontaktu, jeśli masz dzieci i on ma prawo się z nimi spotykać to staraj się nie być z nim sam na sam i nie wdawaj się w dyskusje. On Cię doskonale zna, wie jak Toba manipulować i znowu wygra, jeśli mu pozwolisz.
Zablokuj go na Facebooku i innych mediach, jeśli możesz nie bywaj w miejscach, w których on bywa. Poszukaj pomocy. Rozmawiaj z terapeutą, dołącz do grupy wsparcia, poproś o pomoc kogoś bliskiego, przyjaciółkę, rodzinę. Odejście od oprawcy wymagało niezwykłej siły z Twojej strony, nie zmarnuj tego!

Nieustanne myślenie o byłym partnerze prowadzi nas do kolejnego wyzwania:

3. Kiedy mówisz o swoim oprawcy do znajomych i rodziny, wybielasz jego zachowanie a nawet go bronisz.
Pozornie nie ma to sensu, ale jak się nad tym zastanowisz, zauważysz jest to kolejne wyuczone zachowanie ofiary. Co robiłaś przez cały okres trwania związku? Próbowałaś wytłumaczyć jego zachowanie przed samą sobą i innymi, pomniejszać zakres jego brutalności, bagatelizować wybryki, ukrywać prawdę. Wykreowałaś na jego użytek obraz idealnego partnera i bardzo chciałaś uwierzyć, ze Twój ex taki naprawdę jest. Trudno jest wykorzenić stare nawyki.
Pozwól ze Ci to powiem: oprawca nie jest współczującym człowiekiem, nie pragnie Twego dobra, nie jest zainteresowany Twoim dobrym samopoczuciem. Wprost przeciwnie, im bardziej jesteś załamana, zestresowana i otumaniona, tym łatwiej jest Cię kontrolować i karmić jego chore ego. Kiedy o nim mówisz dobrze, sama siebie oszukujesz.
Kiedy ja zauważyłam u siebie objawy wybielania byłego partnera zaczęłam pisać pamiętnik. Wpisywałam do niego wszystkie rzeczy które mnie zraniły w czasie trwania związki, wszystkie jakie mi się przypomniały. W chwilach słabości brałam ten pamiętnik i czytałam na glos. Bardzo mi to pomogło przetrwać trudne okresy. Teraz ten pamiętnik służy do pisania tego bloga i mam nadzieje, ze moje zwierzenia pomagają innym.

To jeszcze nie jest wszystko, czego możesz się spodziewać po rozstaniu. Przemoc emocjonalna w okrutny sposób niszczy ofiarę i zaburza zdolności logicznego myślenia. Jeśli myślałaś, ze najtrudniej będzie odejść, mam dla ciebie wiadomość: najtrudniej będzie nie zgodzić się na powrót. Tak działa nasz mozg: boi się zmian, nawet na lepsze i przedkłada dobrze poznane zło ponad niewiadomą przyszłość. Będąc w toksycznym związku ofiara uczy się jak przetrwać trudne okresy, wie, czego się spodziewać, nawet jeśli spodziewa się czegoś złego. Przyszłość według umysłu ofiary to wielka niewiadoma, niepewna i ryzykowna. Moja rada: jeśli myślisz, że sobie nie poradzisz po wyjściu z toksycznego związku, to sobie nie wierz! Twój umysł wprowadza Cię w błąd. Wiem o czym mowie, bo sama tez tak myślałam. I tak myślały dziewczyny, którym udało mi się pomoc. Dasz rade, kochana, jesteś silniejsza niż myślisz!

Druga cześć artykułu w przyszłym miesiącu.