Dlaczego mój sadystyczny ex tak szybko zakochał się w innej kobiecie i jest z nią szczęśliwy?

Nareszcie, po miesiącach lub latach bycia poniewieraną ofiarą emocjonalnego sadysty udało Ci się uwolnić. Rozstaliście się na dobre, znalazłaś w sobie wystarczająco siły aby tym razem nie zgodzić się na powrót. Powoli dociera do Ciebie powaga sytuacji w jakiej byłaś, z przerażeniem szacujesz swoje starty psychiczne, które będą wymagały długiej kuracji, liczysz rany, które będą się goiły pozostawiając głębokie blizny. Próbujesz pozbierać porozbijane cząstki siebie, poskładać je z powrotem i odzyskać dawna pewność siebie i radość życia. I nagle bum! Dowiadujesz się ze Twój ex ma nowa dziewczynę i jest bardzo szczęśliwy. Ten cios jest niespodziewany i bardzo, bardzo boli. Ty wciąż cierpisz po rozstaniu, a on już ma kogoś nowego, jakby to, że odeszłaś nie miało żadnego znaczenia. Wygląda na to, że Ty spędziłaś koszmarne lata próbując go naprawić a kiedy wreszcie zrezygnowana dałaś za wygrana on się zmienił i ktoś inny zbiera plony Twojej pracy. Nic bardziej mylnego!
Ile czasu minęło od Waszego rozstania? Kilka miesięcy? Prawdopodobnie nawet nie tak długo. Całkiem możliwe, ze to było zaledwie kilka tygodni, może dni. A może nawet nie aż tak długo, może Wasz koniec i ich początek się na siebie nałożyły! Nie wiesz jak było, nie martw się, całkiem prawdopodobne ze on nie omieszka Ci powiedzieć. Z detalami. Szybko. Znajdzie sposób, żebyś się dowiedziała. Przez znajomych, przez Facebooka, może bezpośrednio od niego jeśli wciąż utrzymujecie kontakt.
Ja musiałam zostać w kontakcie z moim byłym ze względu na zależności finansowe, które wymagały czasu zanim zostały zamknięte. Za każdym razem kiedy musieliśmy się spotkać obrzucał mnie szczegółami swojego szczęścia, nawet tymi intymnymi. To od niego wiem, ze zaczął się z nią spotykać pól roku przed naszym rozstaniem gdy już zrozumiał ze rozstanie jest tylko kwestia czasu. Spotykali się u niej w domu „na kawie”. Wciąż u mnie mieszkał bo korzystał na tym finansowo. Opowiadał mi jak nareszcie zrozumiał swoje błędy, jak pracuje nad swoją agresja, wybuchami gniewu i jak zamierza nareszcie stworzyć cudowny związek jakiego nie udało mu się stworzyć ze mną. Zresztą ta nowa dziewczyna była tak bardzo lepsza ode mnie: młodsza, szczuplejsza, brunetka – on przecież zawsze wolał brunetki. Gotowała lepiej, lepiej się ubierała, dbała o siebie i miała oszczędności – moje już przecież wydał. Ona go doskonale rozumiała, wspierała go jak ja nigdy nie potrafiłam, dbała o niego i kochała go jak ja nigdy nie byłam zdolna. Może tylko ich seks był nudny, ale nie można mieć wszystkiego. Była pierwsza kobieta w jego życiu z która chciał się ożenić. W końcu po kilku spotkaniach powiedziałam, że nie życzę sobie rozmawiać o jego prywatnym życiu, nie jestem zainteresowana i proszę abyśmy skupili się na zależnościach, które musimy rozwiazac aby już się więcej nie spotykać.
Starałam się być silna, ale to bolało. Nie wiedziałam gdzie popełniłam błąd, dlaczego nie doceniałam i nie wspierałam wystarczająco jego prób poprawy. Może zrezygnowałam z niego za wcześnie i straciłam szanse na spędzenie reszty życia z wspaniałym facetem?
Teraz się z tego śmieję. Wiem ze to była jego gra, poza, aby mnie ukarać, zemścić się za to że odważyłam się odejść. Przez tyle lat dobrze mnie poznał, zniszczył moja pewność siebie, obciął mi skrzydła i teraz dobrze wiedział gdzie uderzyć, żebym to poczuła.
Teraz wiem, ze to co czułam jest normalne. Pierwsze uczucie euforii i nadziei po odzyskaniu wolności szubko jest przemienia się we frustrację i zagubienie. Kiedy partner przez cały okres trwania związku dąży do emocjonalnego zniszczenia kobiety, objawia się to po rozstaniu jej brakiem wiary w siebie, słabym zdrowiem fizycznym i … złością. Sadysta doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Będzie paradował przed swoja była, z satysfakcja pokazując jak mu jest bez niej lepiej. Z drugiej strony jego obecna partnerka będzie słyszała mnóstwo historii o jego byłej. Jaka ona była nieczuła, zimna, niekochająca i … jak się nad nim pastwiła emocjonalnie! Ten okres przejściowy jest bardzo korzystny dla emocjonalnego sadysty. Z jednej strony ma była partnerkę nad która wciąż ma przewagę psychiczną (przynajmniej tak mu się wydaje) i wciąż się może pastwić i nasycić swoje ego, a z drugiej strony ma zakochaną w nim nową, ufającą kobietę, którą urabia sobie na kolejne źródło życiodajnej emocjonalnej energii.
Nie ma za czym płakać. Trzeba przypomnieć sobie jak to wyglądało na początku Waszego związku. Założę się że używał dokładnie takich samych górnolotnych słów do opisywania Ciebie. Miałaś same wspaniale cechy, byłaś kobieta jego życia, stworzona dla niego. Pamiętaj co opowiadał o swojej wówczas byłej dziewczynie, którą Ty zastąpiłaś. Jak się wtedy czułaś? Kochana, dowartościowana, uwielbiana, lepsza od niej. Dopóki nie pokazał swojej prawdziwej twarzy i nie zdeptał Twojej osobowości.
Nie ma nad czym płakać ani czego zazdrościć. On się nie zmienił. Jest takim samym potworem jakim był, gdy byliście razem. Wszystkie te problemy , które miał ze sobą oraz problemy, które powstały w czasie waszego związku zostały teraz wniesione do nowego układu i ta nowa dziewczyna poczuje ich ciężar bardzo szybko.
Czy jest możliwe, ze on ja pokochał? Ustalmy jedno – emocjonalni oprawcy nie potrafią kochać, miłość jest kompletnie nieobecna w ich arsenale uczyć. Oni nie szukają miłości tylko źródła emocjonalnego wsparcia, balsamu na ich brak wiary w siebie, kogoś na kim mogą odreagować swoje frustracje. Ich ego potrzebuje nieustannego pobudzania, oni nie przyznają się do błędów, nie pokażą że w nowym związku nie dzieje się dobrze.
Spójrz na to z innej strony: Twój ex jest skupiony na nowej ofierze, Ty jesteś wolna. A ta nowa dziewczyna wcale nie złapała Boga za nogi, raczej diabła za ogon i Ty dobrze o tym wiesz, bo byłaś na jej miejscu.
Ja teraz rozumiem zachowanie mojego ex, typowe zachowanie emocjonalnego sadysty. Zniszczyć partnera który ośmielił się wyrwać z jego szponów, sycić się cierpieniem które wciąż może zadać, nawet po rozstaniu. Teraz także doceniam rolę jaką jego nowa kobieta spełniła w moim życiu, odciągnęła jego uwagę. Skupił się na otumanianiu jej i dzięki temu mnie udało się odejść. I za to jestem jej wdzięczna. Znajomi się dziwią ze dobrze jej życzę. Oczywiście ze tak. Po pierwsze dzięki niej odzyskałam wolność. Po drugie ona jest teraz w związku z moim byłym – cóż gorszego mogłoby ją spotkać?
Emocjonalni sadyści się nie zmieniają – oni tylko zmieniają historie, które opowiadają.

Błędne koło przemocy emocjonalnej czyli oczekiwanie na poprawę i oszukiwanie siebie.

Ile razy już byłaś w takiej sytuacji: jego zachowanie doprowadziło cię do skrajności, nie mogłaś już tego znieść i powiedziałaś, że to koniec, musicie się rozstać? Ile razy on wtedy błagał o wybaczenie, przysięgał poprawę, zaklinał się, że zrozumiał, jaką Ci wyrządzał krzywdę, obiecywał, ze tak Cię kocha, nie może bez Ciebie żyć i zrobi wszystko żebyś była szczęśliwa. Wierzyłaś w to co mówił, wyglądał przecież na tak skruszonego, płakał, nie chciałaś żeby był taki smutny, zgadzałaś się na jeszcze jedną próbę, dawałaś jeszcze jedną szansę. Jedyne pragnienie jakie miałaś wtedy to żeby być szczęśliwą. I byłaś, przez kilka minut, dni, kilka tygodni, może parę miesięcy. A potem wszystko powolutku i skrycie (albo bardzo szybko) wracało do „normy” i zanim się zorientowałaś co się dzieje, stosunki znowu się pogarszały, często było gorzej niż było przed Twoją próbą odejścia.
Ja przechodziłam przez to samo, wierzyłam w obietnice poprawy, wyznania miłości, w jego łzy i błagania. Było mi go bardzo szkoda kiedy klęczał, płakał i zaklinał się, że zrozumiał swój błąd, chciałam wierzyć ze taki biedny i skruszony rzeczywiście chce się zmienić i stworzyć w końcu zdrowy związek, oparty na wzajemny szacunku i prawdziwym uczuciu. Tłumiłam w sobie naturalny instynkt, który ostrzegał mnie przed pułapką, chyba chciałam sobie udowodnić ze się nie myliłam odnośnie mojego partnera, ze był naprawdę dobrym człowiekiem, a nie potworem, wilkiem w owczej skórze. Teraz się z tego śmieję, śmieję się z siebie i swojej naiwności, śmieję się a jednocześnie nie mogę się nadziwić jak taka w sumie bystra i wykształcona osoba jak ja dala się nabrać na takie gierki. Teraz wiem ze wszystko , co się wtedy działo to był jego wyuczony schemat zachowania, błędne koło przemocy emocjonalnej, do którego każda ofiara jest bezwzględnie wciągnięta przez swojego oprawce. Z perspektywy czasu wiem, że nie miałam szans.
Na to błędne koło przemocy emocjonalnej składają się najczęściej cztery etapy: 1. budowanie napięcia czyli siedzimy w oku cyklonu, 2. wybuch kataklizmu czyli tajfun, tsunami, burza z piorunami, powódź, erupcja wulkanu, trzęsienie ziemi, uderzenie meteorytu w Rosji i pożar lasów w Australii – wszystko to na raz, 3. miesiąc miodowy czyli usypianie czujności i ogłupianie ofiary 4. spokój i harmonia czyli cisza przed burza.
Oko cyklony to okres w którym złość zaczyna opanowywać oprawce. Następuje trudność w porozumiewaniu się miedzy partnerami, nie można prowadzić normalnego dialogu, który pomógłby rozładować sytuacje. Oprawca odizolowuje się emocjonalnie, popada w zmienne nastroje bez szczególnego powodu. Zaczyna rzucać uszczypliwe uwagi w stosunku do ofiary, oskarża ofiarę o wszystko, jest zazdrosny. Obraźliwe komentarze, zastraszanie w związku powoduje, ze ofiara przyjmuje całą winę na siebie, winę za wszystko, przeprasza, unika konfrontacji żeby tylko nie spowodować wybuchu. Chodzenie na paluszkach ma na celu nie obudzenie potwora, ale to oczywiście zawodzi. Buduje się niezdrowe napięcie, które musi gdzieś znaleźć ujście.
Wybuch następuje niezależnie od faktu jak bardzo ofiara poddała się w poprzedniej fazie. W okresie wybuchu mogą nastąpić wszelkie objawy przemocy: emocjonalne, fizyczne, seksualne itp. Wyzwiska, przeklinanie, wrzaski są na porządku dziennym. Sadysta może rzucać rzeczami, trzaskać drzwiami, nie odzywać się do partnerki. Agresywne ruchy i mowa ciała maja na celu zastraszenie. W tym okresie może dojść do rękoczynów. Jest to okres z którego sadysta czerpie najwięcej przyjemności. Jak wampir wysysa z nieszczęsnej ofiary jej energie życiowe, niszcząc ja psychicznie i fizycznie. W tym okresie oprawca będzie starał zapobiec ucieczce ofiary przez wprowadzenie kontroli finansowej, fizycznej i zastraszenia.
Kiedy oprawca orientuje się ze ofiara jest na skraju wyczerpania i istnieje zagrożenie ucieczki i zerwania związku wtedy szybko odpuszcza – wchodzi w okres miesiąca miodowego. Przeprasza za swoje zachowanie, okazuje skruchę i blaga o przebaczenie. Obiecuje poprawę, przysięga, że to się więcej nie powtórzy. Często również oskarża ofiarę o sprowokowanie wybuchu albo zapiera się że żadnego wybuchu nie było i nic wielkiego się nie stało. Bagatelizuje argumenty ofiary, mówiąc ze ona wyolbrzymia, jest przewrażliwiona i nie ma poczucia humoru. Ofiara powoli wierzy, ze jest przyczyna wszelkich problemów.
Po każdym wybuchu baterie kata są w pełni naładowane wiec sadystyczne zachowanie zanika lub przynajmniej zostaje zminimalizowane. Oprawca zachowuje się jakby wybuchu nigdy nie było i może nawet czasowo dotrzymać obietnic danych w okresie miesiąca miodowego. Może również obdarowywać ofiarę prezentami. Wyczerpana ofiara bardzo chce wierzyć, że ataki już nie nastąpią i że partner się naprawdę w końcu zmieni. Bardzo szybko i boleśnie przekona się ze jej marzenia były złudne.

Oczywiście każdy związek jest inny i można obserwować wariacje tych okresów. Każda z tych faz może trwać od kilku minut do kilku miesięcy i zależy to w większości jak długo para była w związku. Oprawca w miarę nabierania pewności siebie w związku może przeskakiwać pomiędzy nimi w dowolnym porządku. Im dłużej związek trwa, tym krótsze są okresy miesiąca miodowego i ciszy, a dłuższe okresy budowania napięcia i wybuchu. W końcu miesiąc miodowy to tylko mgliste wspomnienie w głowie ofiary, która jest już tak uwikłana i ogłupiała, że jej sadysta nie potrzebuje się już więcej starać.
Jeśli na początku oprawca był mieszanką doktora Jekylla i Pana Hyda, w starszych związkach, gdzie ustalił już swoja pozycję, jest on tylko panem Hydem – potworem, którego największą przyjemnością jest dostarczanie cierpienia innym.

Nieporozumienia i konflikty zdarzają się w każdym związku, jednakże zdrowe związki oparte są na wzajemnym szacunku i porozumieniu. Obie strony akceptują w nich swoje różnice, przyjmują odpowiedzialność i przyznają się do popełnionych błędów. Partnerzy się nawzajem wspierają, dopingują i są otwarci na kompromis. Potrafią słuchać i szanują opinie innych, negocjują rozwiązania które odpowiadają obu stronom. Takie związki sa możliwe, ale tylko z emocjonalnie zdrowym partnerem. Aby być w takim związku, trzeba najpierw się uwolnić z toksycznego układu, to jedyny sposób.
Według większości badań jedna kobieta na trzy doświadcza przemocy w związku. Ważne jest rozpoznanie problemu i szukanie pomocy. Nie ma się czego wstydzić, często osoba, do której ofiara zwróci się o pomoc, była sama ofiara w przeszłości (statystycznie jest to niezmiernie prawdopodobne). Wsparcie innych jest niezwykle istotne i nie potrafię nawet mocniej podkreślić, ze jest możliwe. Trzeba rozejrzeć się dookoła i zobaczyć ile osób jest naprawdę gotowe pomoc!

Czy emocjonalny oprawca może się zmienić?

Czy emocjonalny oprawca może się zmienić? To pytanie dręczy każdą ofiarę psychologicznej przemocy. Psychologiczny oprawca charakteryzuje się dużo łatwiejszym wpadaniem w złość niż większość ludzi. Jest to wyuczony sposób zachowania, którego korzenie biorą się w dzieciństwie. Większość oprawców była psychologicznie lub fizycznie maltretowana w dzieciństwie, widzieli jak ojciec bił i dyrygował ich matką i siostrami albo mieli (mają) rodziców nadużywających alkohol lub narkotyki. Widząc ojca bijącego matkę mózg dziecka akceptuje, że mężczyzna ma prawo do fizycznej dominacji w związku. Widząc matkę godząca się na tego typu zachowanie mózg dziecka rejestruje, że kobiety powinny się poddać takiemu traktowaniu.
Emocjonalny sadysta uczy się bardzo szybko, że jego wybuchy złości i kontrola przynoszą wiele korzyści i przywilejów. Ustawia się on w bardzo korzystnej sytuacji, gdzie zastraszona partnerka (i dzieci) chodzą wokół niego na palcach, starając się nie wywołać kolejnego ataku furii.
Jedna z podstawowych korzyści jest wewnętrzna satysfakcja z własnej siły i pozycji, która pozwala na chwilowe zapomnienie o problemach życiowych i udrękach. To uczucie satysfakcji jest bardzo uzależniające i dlatego powtarzane. Dzięki zaburzeniu równowagi sił w związku, wszelkie negocjacje są łatwiejsze dla niego do wygrania. Każdy zdrowy związek opiera się na kompromisach, na respektowaniu potrzeb i woli partnera. W związku z sadystą potrzeby i wola partnerki nie są zazwyczaj respektowane, chyba że kompromis nie ma dla oprawcy znaczenia i pozwoli mu wyglądać dobrze w oczach znajomych. Zastraszona partnerka staje się przyczyną wszelkich niepowodzeń i problemów, odpowiedzialność za wszystko spada na nią, jako że sadysta nigdy nie jest winny. Ta pozycja siły pozwala emocjonalnemu oprawcy uwolnić się od wszelkich obowiązków domowych. Partnerka gotuje, sprząta, pierze, zajmuje się dziećmi, a pan i władca w tym czasie ma czas na odpoczynek i relaks. Wszelkie próby buntu ze strony partnerki są natychmiast karane i duszone w zalążku.
Zastraszona partnerka nieustannie myśli jak unikać konfliktów, konfrontacji i wybuchów złości oprawcy, jego osoba jest nieustannie w jej centrum uwagi, nie myśli o sobie. Dzięki kontrolowaniu jej myśli psychologiczny sadysta pławi się w komforcie, gdzie wszystkie jego emocjonalne potrzeby są spełniane. Emocjonalny oprawca sprawuje kontrole na finansami, dzięki czemu ofierze jest trudniej go opuścić. Jego finansowe potrzeby jak spłacanie jego długów, jego edukacja, awans w pracy czy rozwój firmy są najważniejsze i będą zapewniane w pierwszej kolejności. Straszy on często partnerkę, że w przypadku rozstania on wynajmie prawnika, który przyzna mu opiekę nad dziećmi – największy i najskuteczniejszy kaliber broni w stosunku do kobiety, zatrzymujący ją w tym chorym związku.
Emocjonalny sadysta ma dwa rodzaje znajomych: luźnych znajomych, z którymi spędza czas dla utrzymania statusu socjalnego i bardzo bliskich znajomych, reprezentujących ten sam typ sadystycznych zachowania. Na użytek tych luźnych znajomych oprawca gra rolę wesołego, kochającego partnera i troskliwego ojca, który poświeciłby wszystko dla swojej rodziny. Partnerka jest zbyt zastraszona lub zawstydzona, żeby wyznać znajomym prawdę, a nawet gdy zbierze się na odwagę i przyzna do problemów to i tak nikt jej nie wierzy, ponieważ jej zeznania nie pokrywają się z wizerunkiem wykreowanym przez jej partnera.
Druga grupa znajomych to towarzystwo wzajemnej adoracji, które całkowicie popiera jego sadystyczne zachowanie i kontrolę nad rodziną. W drugiej grupie może być jego ojciec, bracia oraz koledzy, którzy również maltretują swoje partnerki i dzieci. Reprezentują oni ten sam typ zachowan i popierają się oni nawzajem wymieniając doświadczenia. Grupa ta wyśmiewa się z oskarżeń partnerki, i podsyca oprawcę do „odpowiedniego” traktowania „nieracjonalnej” kobiety.
Psychologiczny sadysta wprowadza w życie specjalne zasady, które dotyczą partnerki ale nie jego. On ma prawo krzyczeć na kobietę, ale gdy ona w ogniu awantury podnosi głos, to dowiaduje się, że jest histeryczna. Jeżeli partnerka spojrzy na innego mężczyznę zostaje wyzwana od najgorszych, oprawca może dopuścić się zdrady, ponieważ każdy mężczyzna ma swoje potrzeby.
Lista jego przywilejów jest bardzo długa. Patrząc na nią, nietrudno jest zauważyć dlaczego psychologiczny sadysta jest odporny na zmiany. Ma bardzo wiele do stracenia. Dlatego tak niewielu z nich naprawdę się zmienia. Obietnice poprawy gdy partnerka ma już dość, są puste i oprócz krótkiego okresu spokoju nie przynoszą tak oczekiwanych rezultatów.
Każdy człowiek może się zmienić, ale musi tej zmiany chcieć. Kiedy już chce, musi włożyć w tą zmianę dużo wysiłku. W przypadku sadysty ta zmiana jest bardzo bolesna i wymaga wielu lat ciężkiej pracy nad sobą. Tylko nieliczni są wystarczająco silni lub zdeterminowani, aby przez to przejść.
Osobiste zapewnienia sadysty, że się zmienił są nic nie warte. Według Lundy Bancroft, autora „Why Does He Do That? Inside The Minds of Angry and Controlling Men”, poniższe warunki muszą być spełnione, aby uznać postęp w leczeniu psychologicznego sadysty:
– całkowite przyznanie się do popełnionych czynów przemocy
– zaprzestanie stosowania wymówek i oskarżeń
– wprowadzenie zmian
– przyjęcie odpowiedzialności i rozpoznanie, że stosowanie przemocy jest kwestią wyboru
– rozpoznanie powtarzalnych wzorców zachowania stosowanych osobiście w celu uzyskania kontroli
– rozpoznanie sytuacji i postaw wywołujących u niego przemoc
– zaakceptowanie, że leczenie przemocy to wieloletni proces, nie wystarczy ogłosić, że jest się „wyleczonym”
– nie domaganie się pochwał i nagród za jakakolwiek zmianę, która została wprowadzona
– nie wykorzystywanie pozytywnych zmian jako talonów, które można wykorzystać na sporadyczne akty przemocy (np. „nie postąpiłem w ten sposób przez dłuższy czas, wiec to nie ma znaczenia”)
– rozwijanie zachowania opartego na szacunku, uprzejmości i wsparcia w stosunku do innych osób
– przyjęcie całkowitej odpowiedzialności i uznawanie woli innych
– zmiana sposobu reagowania na złość i smutek partnerki (albo byłej partnerki)
– zmiana zachowania w konfliktowych sytuacjach
– zaakceptowanie konsekwencji swoich działań (wliczając w to brak użalania się nad sobą z powodu tych konsekwencji i brak oskarżania za nie partnerki czy dzieci)

Zmiana sadystycznych zachowan u psychologicznego oprawcy może zająć całe jego życie. Może też nie nastąpić wcale. Nasuwa się więc pytanie, czy ofiara zamierza poświecić swoje życie na oczekiwanie tej poprawy. Może skoncentrowanie się na samej sobie, robienie tego, co jest korzystne dla samej siebie jest ważniejsze.

Przytoczę tu mądre słowa Andiego Warhola: „Ludzie zmieniają się, gdy są na to gotowi. Nie robią tego wcześniej, a czasami umierają zanim do tej zmiany dojrzeją. Nikt nie może zmusić ludzi do zmiany, której oni nie chcą, tak samo jak, gdy oni tej zmiany pragną, nikt nie może ich powstrzymać”.

Zobacz takze:

35 niepokojących objawów wskazujących na emocjonalną przemoc w związku.

Wczesne oznaki emocjonalnego sadysty.

Poznałaś nowego chłopaka. Jest czuły, troskliwy, nadskakujący – mężczyzna Twoich marzeń. On prawi Ci komplementy, jest zainteresowany Tobą i Twoją przeszłością, uważnie słucha tego co mówisz. Opowiada jaki jest szczęśliwy, że nareszcie poznał kobietę swojego życia, kobietę, która go doskonale rozumie i jest dla niego stworzona. Czujesz się dowartościowana, piękna i szczęśliwa. Ale głęboko, w środku gniecie Cię pewien niepokój. Pewne rzeczy się nie zgadzają, masz wątpliwości, ten mężczyzna jest zbyt wspaniały, aby był prawdziwy. Odrzucasz tę myśl i przekonujesz siebie, że popadasz w paranoje. Może niekoniecznie. Zazwyczaj, jeśli coś wydaje się zbyt piękne aby było prawdziwe, to prawdopodobnie prawdziwe nie jest.

Poniżej zebrałam kilkanaście ostrzegawczych sygnałów, które mogą świadczyć, że możesz mieć do czynienia z emocjonalnym sadystą, który właśnie rozpoczął prace nad swoim najnowszym projektem – Tobą:

  1. Zbliżyliście się do siebie gdy byłaś w trakcie tzw. doła – właśnie wyrwałaś się ze szponów innego maniaka i wydaje Ci się, że nigdy nie znajdziesz sobie nikogo, komu będziesz mogła zaufać. Może byłaś samotna przez dłuższy czas i wmówiłaś sobie, że nikt Cię nigdy nie pokocha. Albo może przechodziłaś z jednego nieszczęśliwego związku w drugi i już jesteś zmęczona. I wtedy zjawił się on, Twój rycerz w srebrzystej zbroi, aby Cię wyzwolić z samotności i obdarować Cię miłością, na która przecież zasługujesz.
  2. Wszystko toczy się bardzo szybko. On deklaruje Ci swoje uczucia bardzo wcześnie, nawet na pierwszej randce i roztacza przed Toba wizje wspólnej przyszłości. Jest w Tobie po uszy zakochany, cierpi, gdy nie jest blisko Ciebie, wodzi za Toba oczami spaniela, nie ma problemu z okazywaniem uczyć i mówi Ci dokładnie to, co chcesz usłyszeć. Zachwycona, że nareszcie spotkałaś prawdziwego romantyka, cudownego partnera, którego inne kobiety nie potrafiły docenić (!), nie orientujesz się, że właśnie zostajesz wmanewrowana w bardzo traumatyczny okres swojego życia. Ten początkowy okres związku jest bardzo pracowity dla Twojego sadysty, kiedy uczy się on wszystkich Twoich słabych punktów i ustala swoją pozycję siły.
  3. Wszystkie jego związki do tej pory były okropne i zawsze kończyły się z winy partnerki, pomimo że on starał się ratować związek. W ostatnim związku przez pewien czas wszystko było dobrze, dopóki ona nie zmieniła się w sadystyczną, zdradzającą go wiedźmę, która zaczęła go oskarżać o wszystkie problemy, których ona była jedynym sprawca. On przecież, jak sama widzisz, jest wspaniały, czarujący, doskonały, nieskazitelny. Tamte kobiety nie poznały się na jego wartości ale dzięki temu on może teraz poświęcić całego siebie Tobie!
  4. Szybko dowiadujesz się, że on nie potrafi sobie poradzić z prostymi obowiązkami domowi. Żelazko gryzie, maszyna do prania nie działa a do pieca nie podchodzi żeby nie spalić domu. Ponieważ on jest taki wspaniały i komplementuje Cię jak doskonale Ty sobie z tym wszystkim radzisz, Ty bardzo szybko przejmujesz wszystkie te obowiązki na siebie. Bardziej zaprawieni w bojach oprawcy niekoniecznie bezpośrednio Cię poinformują, ale w bardzo teatralny sposób pokażą jak niebezpieczne jest oczekiwanie, ze oni będą współuczestniczyć w domowych obowiązkach. Oprawcy nie szanują kobiet, traktują je jak przedmioty codziennego użytku: kucharki, sprzątaczki i… maszyny do seksu.
  5. Oprawcy często maja wysokie libido i oczekują regularnych dostaw seksu. Zaczynają przejmować kontrole nad życiem seksualnym bardzo wcześnie, domagając się często pozycji i sytuacji w których kobieta służy jego fantazjom i wymaganiom.
  6. Musisz słuchać historii potwierdzający jaki on jest wspaniały, jakie miał wspaniale osiągnięcia. On może być pewny siebie, nawet arogancki w Twoim towarzystwie, zupełnie zmienia ton, gdy jesteście w towarzystwie ze strachu, że ktoś może go skonfrontować.
  7. Twój rycerz mówi Ci, że byłabyś bardziej atrakcyjna, gdybyś zrzuciła na wadze, przybrała na wadze, zafarbowała włosy, zmieniła styl ubierania. Te malutkie, uszczypliwe uwagi maja na celu zburzenie Twojej pewności siebie, wyzwolenie kompleksów i sprawienie, że będziesz tkwiła przy nim nawet gdy jego prawdziwa natura wyjdzie na jaw w obawie, że nie znajdziesz sobie nikogo innego.
  8. Twoje wsparcie emocjonalne jest mu bardzo potrzebne. Nieustannie. Na początku znajomości będzie patrzył na Ciebie oczami spaniela i opowiadał, jaki to on jest zazwyczaj biedny i niezrozumiany. Zawsze jest wykorzystywany przez innych, oczekuje współczucia. Jesteś mu potrzebna do rozwiązania albo przezwyciężenia ‘problemu’. W miarę upływu czasu wyszkoli Cię tak, że nie będzie musiał patrzeć, a Ty go i tak będziesz pocieszać.
  9. Twój nowy partner jest zazdrosny. O wszystko. O Twój czas, Twoje sukcesy, Twoich przyjaciół, Twoje zainteresowania. Zasypuje Cię smsami, zbyt często dzwoni i sprawdza gdzie jesteś. Jest niezadowolony, gdy rozmawiasz z innymi, nie odbierasz, nie odpowiadasz natychmiast na jego teksty.
  10. Niepokojące informacje o jego rodzinie przebijają się pomiędzy wierszami, gdy opowiada o swoim dzieciństwie albo swojej obecnej relacji z najbliższymi. Despotyczna matka, ojciec alkoholik, przemoc w domu, to tylko niektóre rzeczy powinny zapalić Twoje światła alarmowe.
  11. Brak bliskich przyjaciół albo tylko nieliczne ‘przyjaciółki’. Emocjonalni oprawcy często otaczają się współczującymi kobietami, które nie rozpoznają się na ich gierkach i dostarczają pocieszenia i wsparcia, gdy jest ono potrzebne.
  12. Agresywne zachowanie za kierownica, wyzywanie i krzyczenie na innych kierowców. Traktowanie błędów innych jak osobisty atak, niewpuszczanie innych przed siebie, uniemożliwienie wyprzedzania, nieracjonalne zachowanie mające na celu zirytowanie pozostałych użytkowników drogi. Wszyscy kierowcy to idioci, tylko on jest doskonały.
  13. Używanie religii i wiary w celu wywołania presji na Tobie. Wmawianie Ci, że to Bóg pragnął abyście byli razem, taki był Jego plan. Jeżeli opuścisz ten związek to sprzeciwisz się woli Boga i zgrzeszysz.
  14. Jest patologicznym kłamca. Ukrywa albo kłamie, nawet o rzeczach, które nie mają większego znaczenia. Kiedy prosisz o wytłumaczenie tego zachowania, reaguje agresywnie albo wymija się od odpowiedzi.
  15. Przesadnie reaguje na zupełnie banalne sytuacje, niewinne powiedzenia czy uwagi. Kiedy pytasz co się stało, słyszysz ‘nic’, ‘to nie ma znaczenia’. Zostawia Cię bez odpowiedzi, zaskoczoną i zagubioną.

Czujesz, w głębi duszy, że coś jest nie tak. Nie potrafisz swoich przeczuć sprecyzować, ale pewien niepokój wkrada się do Twoich myśli. Szybko to odrzucasz, dusisz, otrząsasz z siebie. Jesteś z takim wspaniałym człowiekiem, musisz przestać być taka podejrzliwa!

Słuchaj swojego instynktu, instynkt wie lepiej. Słuchaj a oszczędzisz sobie wielu kłopotów, wycofaj się, zanim wpadniesz w to po uszy!

Ja nie słuchałam.

35 niepokojących objawów wskazujących na emocjonalną przemoc w związku.

Od jakiegoś czasu zastanawiasz się czemu jesteś tak nieszczęśliwa w swoim związku. Twój partner wybucha bez powodu, awantury i kłótnie są na porządku dziennym, czujesz ze chcesz uciec ale nie masz dokąd. Twój partner mówi ze to wszystko Twoja wina, przez Ciebie są te wszystkie problem. Zastanawiasz się co jest z Toba nie tak.

Hmmm. Jest jeszcze inna opcja. Może to z nim jest cos nie tak.

Ja byłam kiedyś w bardzo trudnym związku. Poznałam mojego byłego partnera, nazwijmy go EMO (emocjonalny oprawca), dzięki naszym wspólnym zainteresowaniom – motocyklom. Szybko dowiedziałam się ze jestem najpiękniejszą i najlepsza dziewczyna jaka spotkał w swoim życiu, jesteśmy dla siebie stworzeni i jest on największym szczęściarzem na ziemi.  Jego poprzednia dziewczyna była beznadziejna, bez ambicji i bardzo skąpa a ja jestem jej całkowitym przeciwieństwem. Znajomość ewoluowała bardzo szybko, za szybko. Ja byłam wyniesiona na piedestał, byłam uwielbiana przez wspaniałego, czułego mężczyznę i bardzo szczęśliwa. Jak to możliwe ze ten mężczyzna doskonały, troskliwy, kochający nie spotkał do tej pory kobiety, której mógłby ofiarować cala swoja miłość i dobroć. Jak to możliwe, ze jego poprzednie kobiety pozwoliły mu odejść! Jakże dałam się nabrać! Jeśli cos się wydaje zbyt piękne aby było prawdziwe to najczęściej prawdziwe nie jest!

EMO wprowadził się do mnie bardzo szybko, zadomowił  i, jak tylko poczuł się pewniej, skopał brutalnie z mojego cudownego piedestału. Był wybuchowy, wszczynał kłótnie po których zawsze wynikało ze ja jestem przyczyna wszelkich nieporozumień. Jestem złą osoba ponieważ wymagam za dużo, wymagam za mało, przygotowuje jedzenie, nie chce gotować, nie rozumiem go, jestem skupiona na sobie itp. Tak mi zamącił w głowie, ze w to wszystko wierzyłam. Sprzeczne informacje wprowadzały zagubienie. Odizolowałam się od przyjaciół. Spowiadałam się z każdego kroku. Czasami próbowałam walczyć, chciałam skończyć związek i wtedy zostawałam obrzucona komplementami, przeprosinami i obietnicami poprawy. Kajał się, klęczał, trząsł, płakał, och, jak on potrafił płakać! Krokodyle łzy płynęły strumieniami. Słuchałam głupich tłumaczeń, zawsze znalazł się ktoś winny: rodzice, brat, szef, klient, plamy na słońcu. Wprowadzany był stan miesiąca miodowego, odzyskiwałam swoje miejsce na piedestale na kilka tygodni, a kiedy się wszystko uspokoiło i moje głupie pomysły z zerwaniem zostały przytłumione, buch, następował brutalny i szybki powrót do rzeczywistości.

Kiedy wreszcie po 3 i pól roku tej zabawy w kotka i myszkę udało mi się wreszcie wyzwolić ze szponów oprawcy, zniszczona emocjonalnie i finansowo, otyła, wystraszona i bardzo bardzo nieszczęśliwa zaczęłam przeszukiwać Internet w poszukiwaniu odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Im więcej czytałam tym bardziej byłam przerażona. Zdecydowałam się zapisać na terapię. I tam potwierdziły się moje przypuszczenia. Byłam ofiara emocjonalnej przemocy!

Czytałam jak najwięcej mogłam, po każdej sesji z terapeuta pragnęłam posiąść  więcej i więcej informacji. Chciałam znaleźć przyczynę dla której zostałam przez EMO wybrana, dlaczego ja, dorosła i wykształcona osoba dałam się tak nabrać i wykorzystać! I to prze tak długi czas!

Właśnie mija dokładnie 12 miesięcy odkąd odzyskałam wolność. Dwanaście trudnych, bolesnych miesięcy, poświęconych na odkrywanie urazów z dzieciństwa, analizę, przemyślenia, terapię i leczenie. Dwanaście pięknych, emocjonalnych miesięcy przewartościowania, odzyskiwania siebie, odbudowy, rehabilitacji i odrodzenia.

Gdybym wiedziała wcześniej jakie są typowe oznaki przemocy emocjonalnej w związku może rozpoznałabym je wcześniej i byłabym w stanie wcześniej się uwolnić. Może tak, może nie. Emocjonalni sadyści wiedza jak grać żeby wygrać. Nieustannie się uczą i doskonalą swój warsztat. Każda zdobycz, której udało się uciec zupełnie bezwiednie i nieświadomie dostarczyła nowych informacji, nauczyła nowych trików, wyostrzyła zmysły. Od początku znajomości wyciągają oni od ofiary jak największą liczbę osobistych informacji, które potem niemiłosiernie wykorzystują w procesie powolnego jej niszczenia. W słabe punkty uderzają otwarcie, mocne punkty niszczą skrycie i powoli ale metodycznie. Jak kornik drzewo.

Zebrałam poniżej większość cech charakteryzujących mój związek z EMO. Cech, które, jak się okazało, doskonale pasowały do opisu typowej relacji opartej na przemocy emocjonalnej. Czy któreś z nich wydają się znajome? Przypatrz się im uważnie. Może uznasz, ze powinnaś się również przypatrzeć swojemu związkowi.

Cechy, które mogą świadczyć ze jesteś w związku z emocjonalnym oprawcą:

  1. Nieustanna kontrola Twojego zachowania, znajomych, miejsca pobytu, czasu i finansów
  2. Zrzucanie winy na Ciebie
  3. Obrażanie się i ‘ciche dni’
  4. Odmowa dyskutowania problemów i brak dialogu
  5. Wywoływanie poczucia winy
  6. Robienie z siebie ofiary
  7. Izolacja od Twojej rodziny i przyjaciół
  8. Nieuzasadniona i bezpodstawna zazdrość
  9. Ponizanie i naśmiewanie się, szczególnie w towarzystwie
  10. Krytykowanie a potem bagatelizowanie tego i mówienie ze to był żart
  11. Sarkastyczny ton rozmowy
  12. Prowokacyjne zachowanie w stosunku do płci przeciwnej w celu wywołania zazdrości i upokorzenia
  13. Zdrada
  14. Szybkie, trudne do wytłumaczenia zmiany nastrojów
  15. Ignorowanie Ciebie
  16. Uszczypliwe zżarty
  17. Nie przyjmowanie odpowiedzialności za swoje czyny i zawsze znajdowanie wytłumaczeń
  18. Nieliczenie się z Twoja opinia, pomysłami czy potrzebami
  19. Mówienie, ze jesteś przewrażliwiona
  20. Nigdy nie masz racji, on zawsze ja ma
  21. Wytykanie Twoich wad i błędów
  22. Wydaje Ci się ze zawsze musisz pytać o pozwolenie
  23. Traktowanie seksu jako narzędzia kontroli. Odmawianie, gdy masz ochotę i przymuszanie gdy ochoty nie masz
  24. Wyzywanie, używanie obraźliwych określeń w stosunku do Ciebie
  25. Niezauważanie i ignorowanie twoich potrzeb i uczuć
  26. Nieumiejętność śmiania się z siebie i obrażanie się gdy inni się śmieją
  27. Kontrolowanie finansów i sposobu w jaki wydajesz pieniądze
  28. Brak poczucia bezpieczeństwa
  29. Brak wsparcia
  30. Opowiadanie innym, bez Twojej zgody, intymnych szczegółów waszego pożycia
  31. Wmawianie Ci ze wszystko powinniście robić razem, zaborczość
  32. Fałszywe oskarżenia
  33. Prowokowanie awantur a po Twoim wybuchu mówienie, że nie umiesz się kontrolować
  34. Zastraszanie, stawianie warunków
  35. Straszenie samobójstwem gdy chcesz odejść

Ile z tych punktów możesz zakreślić? Ile z nich opisuje Twój związek? 10? 20? 30? Wszystkie? Więcej? Co czujesz, gdy je czytasz? Nad czym się teraz zastanawiasz?