Uzależnienie od toksycznych partnerów czyli jak mózg sabotuje nasza wolność.

Rozpad każdego związku, niezależnie czy był on toksyczny, czy po prostu drogi dwojga ludzi się rozeszły, jest bolesny dla obu stron i wymaga przejścia przez tzw. okres żałoby (opisałam o tym w jednym z poprzednich postów). Nasze, często chaotyczne i nierozsądne zachowania po rozstaniu wprawiają nasze otoczenie i nas samych w stan bezgranicznego zdumienia. Sami możemy być zakłopotani lub nawet zawstydzeni naszymi reakcjami we wczesnym porozstaniowym okresie, tym bardziej, że wydaje się iż nie możemy odzyskać nad sobą kontroli. Głównym sprawcą dramatu jest tutaj nasz mózg, który ma problemy z dostosowaniem się do nowej sytuacji bez partnera.

Kiedy jesteśmy w związku z druga osoba, nasz mózg jest stymulowany do produkcji związków chemicznych odpowiedzialnych za dobre samopoczucie, takich jak dopamina. Dopamina odpowiada za uczucie potrzeby, ochoty na coś, pragnienia czy pożądania i wyzwala się w takich sytuacjach jak seks, po spożyciu alkoholu, narkotyków czy po szaleństwie zakupowym na wyprzedażach i, jak się łatwo domyślić, jest bardzo uzależniająca. Po rozstaniu z partnerem znika, przynajmniej na jakiś czas, stymulant dopaminy i wywołuje to objawy odstawienia, które my nazywamy tęsknotą za partnerem.

Sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana po rozstaniu z emocjonalnym czy fizycznym oprawcą. Ze względu na skomplikowaną naturę toksycznych związków, mózg kreuje sytuacje uzależnienia od niebezpiecznego partnera przez produkcję nie tylko wspomnianej już dopaminy, ale także oksytocyny, endogennych opioidów i czynnika wyzwalającego kortykotropinę. Oksytocyna jest zwana hormonem miłości albo przytulania, odgrywa rolę w tworzeniu przywiązania matki do dziecka, wzajemnego przywiązania partnerów a nawet przywiązania do domowego zwierzaka. Opioidy endogenne odpowiadają za tworzenie się uzależnień a także odrywają istotna rolę w odczuwaniu przyjemności i bólu. To one są odpowiedzialne za nieprzyjemne objawy syndromu odstawienia przy próbie leczenia się z nałogu np. alkoholowego, rzucenia papierosów, odstawienia kawy a także… toksycznego partnera. Syndrom odstawienia i związany z nim stres są również regulowane przez czynnik wyzwalający kortykotropinę.

I ta chemia naszego mózgu powoduje, że własny umysł sabotażuje naszą chęć życia bez przemocy i że ucieczka z toksycznego związku jest równie trudna, jak pozbycie się nałogu.

Dlatego pierwszym zaleceniem dla ofiary po rozstaniu z toksycznym partnerem jest całkowity brak kontaktu (oczywiście wymagający trochę więcej logistyki gdy w grę wchodzą dzieci), tak samo jak dla alkoholika jest to całkowity zakaz spożywania alkoholu.

To porównanie do alkoholika wydaje się być bardzo trafne, gdyż obie sytuacje maja wiele cech wspólnych. Po pierwsze alkoholik nie wierzy, że ma problem, tak samo jak ofiara nie wieży, że cos może być z nią nie tak. Alkoholik uważa że może przestać pić, kiedy tak zdecyduje, ofiara uważa, że kiedy postanowi odejść od emocjonalnego oprawcy (EMO) to nic jej nie zatrzyma. Aby uwolnić się od uzależnienia od alkoholu człowiek musi poddać się leczeniu, terapii, przejść bolesny odwyk i zaakceptować, że nigdy nie będzie mógł „normalnie” pić trunków. Aby uwolnić się od uzależnienia od toksycznych związków ofiara również powinna przejść terapię, randkowy detoks i zaakceptować, że nie będzie mogła „normalnie” żyć z agresywnym partnerem. Należy się jednakże przygotować do pozornie nielogicznych, sabotażowych działań naszego umysłu w procesie uwalniania się od uzależnienia od toksyka.

Nasz mózg pełni ważną role utrzymania nas przy życiu i to zadanie pośrednio wymusza niechęć do wprowadzenia zmian. Stare zachowania i nawyki wprowadzają atmosferę pewnego komfortu, nowe sytuacje zmuszają mózg do pracy i wprowadzenia nowego systemu zachowana. Zmiana, nawet ta pozytywna, powoduje strach i stres. Mózg z zasady nie lubi stresu. Złe, ale jednocześnie znajome, nawyki powodują uczucie komfortu, mózg działa według opracowanego wcześniej i ustalonego schematu. Osoba żyjąca w związku z przemocą wytworzyła mechanizmy adaptacyjne pozwalające jej funkcjonować, na przykład nie odpowiadanie na zaczepki, ukrywanie się przy ataku złości oprawcy, używanie zwrotów i wyrażeń które mają mniejsze szanse wywołania awantury, przyjmowanie roli pasywnej i poddawanie się losowi. Bezpośrednio po wyjściu z toksycznego związku kobieta musi zmienić zachowanie żeby przetrwać w nowych warunkach, a wiec podjąć akcję, zacząć obstawać przy swoim, mówić rzeczy w swojej obronie i oczywiście mózg nie będzie z tego zadowolony. Zmiana zachowania zaburza homeostazę i wywołuje sprzeciw ze strony naszego nadrzędnego organu, który w panice produkuje wszystkie dostępne związki chemiczne mające na celu zmuszenie ofiary do powrotu. I dlatego tak często kobiety wracają do swoich oprawców, wbrew logice i ku niedowierzeniu przyjaciół i rodziny. Po powrocie do znajomej sytuacji mózg się uspokaja a kobieta czuje ulgę, tym bardziej, że często tuz po powrocie następuje efekt miesiąca miodowego i EMO zachowuje się poprawnie. To tylko utwierdza umysł w przekonaniu, że wszystko jest jak powinno być i każdy powrót uczyni kolejne rozstanie jeszcze trudniejszym, gdyż mozg zdobył teraz nowa umiejętność – wie jak zmusić to powrotu i będzie z całym oddaniem sabotażował kolejne próby uzyskania wolności.

Jeżeli popatrzymy na toksyczne związki z poziomu uzależnienia, staje się jasne, że aby się od nich uwolnić na zawsze trzeba przejść „terapie odwykową” i zaakceptować, że każdy kolejny powrót do EMO, praktycznie wszystkie szalone reakcje regulowane są przez chemiczne procesy zachodzące w mózgu. Emocje wywołane przez szalejące związki chemiczne panikującego umysłu czynią tą sytuację niezwykle trudną i skomplikowaną.

Jak wiec można sobie z tym mózgiem – sabotażystą poradzić? Trzeba zaakceptować, że procesy chemiczne, aczkolwiek bolesne, muszą zajść niezależnie od tego czy nam się to podoba czy nie. Jeżeli przestaniemy reagować w narzucony sposób, czyli odetniemy drogę starym bodźcom, to reakcje będą stopniowo słabnąć aż w końcu zanikną.

Należy wspomnieć, ze mózg będzie próbował jeszcze jednej sztuczki – kiedy zostanie odebrana możliwość powrotu do byłego partnera, umysł będzie szukał zastępstwa – innego partnera, który będzie podobieństwem tego, od którego ofiara uciekła. Jest to bardzo częsty przypadek że kobieta wpada z jednego toksycznego związku w drugi, pomimo iż drugi kandydat na początku wydawał się zupełnym przeciwieństwem ex. Dzieje się tak dlatego, że świadomość, rozkojarzona trudnym syndromem odstawienia nie zauważa znaków ostrzegawczych, które umysł podświadomie rozpoznaje jako znajomą sytuację i zachowania i, dążąc do odzyskania zachwianej homeostazy, pcha kobietę w kierunku kolejnej przepaści. Aby temu zapobiec trzeba przygotować się na cierpienie (które przecież w końcu minie) i wprowadzić randkowy detoks do czasu, aż spanikowane związki chemiczne własnego mózgu się uspokoją. Ten okres może zająć kilka miesięcy a nawet kilka lat, ale jest niezbędnym czynnikiem wyleczenia, ale jak każdy detoks przyniesie jasność umysłu, dobre samopoczucie i pozwoli opracować nowe, zdrowe nawyki. Zdecydowanie jest to warte każdego wysiłku.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *